3.1 Prolog, rozdział 1, 2 i 3
Przypomnijmy najważniejszych bohaterów i wydarzenia drugiego tomu. Jak kogoś to nie interesuje, zapraszam do przeskoczenia od razu do prologu.
BOHATEROWIE
Nataniel „kuternoga” Domoradzki (27 l.) – najgorszy pozytywny bohater w historii literatury. Nieskory do pracy projektant stron internetowych z Warszawy, który po śmierci matki i utracie mieszkania na rzecz kamienicznika zatrzymuje się w Sennej. Wymienia tam samochód na chatę i pasożytuje na nowych znajomych. Po zapłodnieniu córki najlepszej przyjaciółki spuszcza jej łomot. Agresją reaguje na każdą przeciwność losu. Zadłużony przez większą część powieści, roszczeniowy alkoholik, teraz również bezdomny.
Mateusz „Patelnia” Jóźwik (49 l.) – warszawiak, były biznesmen, którego oszukał wspólnik. Po wielu porażkach życiowych odnajduje swoje miejsce w Sennej jako leśnik. Zakochany w Marcie alkoholik, który dwa tomy nie potrafi zebrać się, by zaprosić ją na lody.
Marta Kraszewska (47 l. †) – warszawianka, była lekarka, po bolesnym rozwodzie i sprawie w sądzie o nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta przenosi się do Sennej, gdzie pracuje jako krawcowa i ucieka przed zalotami Siergieja. Ginie w pożarze wywołanym przez Asię nieporozumienie zakochanej pary chwilę po tym, jak odzyskuje posadę lekarza i wybacza Siergiejowi. Alkoholiczka.
Siergiej „seksi bandyta” Sodarow (49 l.) – miejscowy kryminalista z czarnym sercem i pięknym włochatym licem, uwodziciel. Zakochany w Marcie kupuje w Sennej ogromne ranczo, gdzie zajmuje się hodowlą koni. W pierwszym tomie wreszcie zaczyna spotykać się z Martą, ale szybko zostaje przyłapany na zdradzie, w drugim zwala winę na kochankę i wszystko w porządku.
Oliwia Kraszewska (25 l.) – córka Marty i jej byłego męża, najczarniejszy bohater serii. Nie może z matką znaleźć wspólnego języka i planuje emigrację do USA. Lata wcześniej została w górach uratowana przez Nataniela pracującego jako ratownik, więc po ponownym spotkaniu postanawia odświeżyć znajomość. Ta kończy się niechcianą przez oboje ciążą. Alkoholiczka.
Iwona Bugaj – kobiecy odpowiednik Siergieja, piękna prostytutka, która okradała mężczyzn, ale w końcu wpadła. Jej ostatnią ofiarą przed trafieniem za kratki jest Nataniel.
Emilka Bugaj (5/6 l.) – córka Iwony, książkowy pajac przerzucany od cioci do wujka co parę stron.
Marek Sidło – syn sołtysa, dresiarz. Bije swoją dziewczynę Asię, która w końcu z nim zrywa. Wtedy odkrywa, jak bardzo mu na niej zależy. Bierze na siebie odpowiedzialność za pożar, który wywołała.
Joasia Jarząbek – półsierota, córka alkoholika, któremu musi wyrywać z gardła ostatnie pieniądze na utrzymanie domu. Beznadziejnie zakochana w Natanielu, który – podobnie jak cała wieś – jej nie znosi, bo daje się bić Markowi i jest bardzo niepewna siebie.
Zosia Micińska – rudowłosa weterynarz chodząca w zwiewnych sukienkach, ideał kobiety.
STRESZCZENIE TOMU II
Które wcale nie jest z generatora książek, a brzmi tak, jakby było
Prostytutka Iwona zostaje skazana za przekręty i kradzieże. Swoją pięcioletnią córkę zostawia w melinie byłego konkubenta, Nataniela „kuternogi” Domoradzkiego, gdyż jej podła rodzina umywa ręce od odpowiedzialności. Przy dziecku pomagają leśnik Mateusz, znany z nieopodatkowanej działalności gospodarczej, która zajmuje się m.in. restaurowaniem pojazdów nieznanego pochodzenia, i była lekarka Marta.
Oliwia, córka Marty, przyjeżdża na święta i od razu sprawia wszystkim przykrość, oddychając. W dodatku jest miła dla głównego bohatera, który reaguje furią. Ten z czasem ulega jej niegodziwym kształtom i odkrywa jedno łączące ich zainteresowanie.
Do szpitala w Lublinie trafia bandyta Siergiej, były Marty, po przeżyciach wojennych na Ukrainie, gdzie pozbawiono go oka i kilku palców. Ponieważ na szpital składa się pusty barak z personelem bez lekarstw, znieczulenia ani edukacji, bohaterowie transportują Siergieja do Olsztyna, gdzie wychodzi na jaw, że przepisał na Martę jej dworek w ramach zadośćuczynienia za zdradę. Siergiej i Marta uprawiają brutalny risercz całą noc i cały ranek. Jakaś jedna trzecia powieści jest o tym, że bohater dobrze pcha, ale nie ma oka.
Do szpitala w Lublinie trafia bandyta Siergiej, były Marty, po przeżyciach wojennych na Ukrainie, gdzie pozbawiono go oka i kilku palców. Ponieważ na szpital składa się pusty barak z personelem bez lekarstw, znieczulenia ani edukacji, bohaterowie transportują Siergieja do Olsztyna, gdzie wychodzi na jaw, że przepisał na Martę jej dworek w ramach zadośćuczynienia za zdradę. Siergiej i Marta uprawiają brutalny risercz całą noc i cały ranek. Jakaś jedna trzecia powieści jest o tym, że bohater dobrze pcha, ale nie ma oka.
Oliwia odkrywa, że jest w ciąży z Natanielem. Dzieli się tą wiadomością z ukochanym i od razu pada od uderzenia. Za karę za swoje brzydkie zachowanie zostaje bohaterką negatywną. Marta dostaje pracę w szpitalu na poczet przyszłych stosunków seksualnych z ordynatorem. Przeżywająca w więzieniu katusze Iwona próbuje popełnić samobójstwo, a zakochana w Natanielu Asia, którą właśnie on zwyzywał od szmat i kazał jej się odpieprzyć, podpala jego melinę. Marta lubi wrażenia, więc włazi do płonącego budynku i umiera na serce. Wszyscy odkrywają, jak bardzo im brakuje Marty.
No to zaczynamy!
PROLOG
Niewidome dziecko imieniem Tosia (4 l.) bawi się bańkami i nie ma mamy.
ROZDZIAŁ I: MARTA MI UMARŁA
Nataniel patrzy sobie na zgliszcza.
No to zaczynamy!
PROLOG
Niewidome dziecko imieniem Tosia (4 l.) bawi się bańkami i nie ma mamy.
ROZDZIAŁ I: MARTA MI UMARŁA
Nataniel patrzy sobie na zgliszcza.
Oczy chłopaka były puste i suche. Wypłakał chyba wszystkie łzy, jakie zostały mu po śmierci matki. Śmierć Marty Kraszewskiej bolała nie mniej...
...A potem następuje całe mnóstwo smętografomanii, wierzcie na słowo.
Ale! Nie tylko Marta zginęła.
O ile jeszcze za śmierć Marty mógł obwiniać się tylko w połowie – gdyby nie stawiał się tak Markowi Sidle, może nie doszłoby do tragedii – tak strasznie ciążyła mu strata Trusi, małego, cichego, oślepionego przez podłych ludzi pieska, którego zwęglone ciałko znalazł w pogorzelisku.
Zastanowić się trzeba raczej, czemu Marek zadbał o inne zwierzęta, a nie o psa. O kury Marek też nie zadbał. A kot? Pewnie zadziałał łańcuch pokarmowy: kury → kot → Trusia → płomienie. Ewentualnie miejscowy lisek miał w środku nocy wyżerkę, gdy wszyscy odjechali do szpitala.
Marta przeszukała cały dom i nie wpadła na Trusię. Jeżeli ta leżała gdzieś nisko schowana, na przykład pod łóżkiem, to nie powinna się zatruć dymem tak szybko, by demolka jej nie obudziła. Musiałaby mieć ogromnego pecha, by zostać niezauważoną.
Marta przeszukała cały dom i nie wpadła na Trusię. Jeżeli ta leżała gdzieś nisko schowana, na przykład pod łóżkiem, to nie powinna się zatruć dymem tak szybko, by demolka jej nie obudziła. Musiałaby mieć ogromnego pecha, by zostać niezauważoną.
Patrzył na pogorzelisko oczami człowieka pozbawionego nadziei.
„Tak właśnie wygląda moje życie” – myślał. „Nie mam już siły odbudowywać go ponownie”. Ani siły, ani pieniędzy.
„Tak ciężko na to życie pasożytowałem”. No i nie ma w ogóle pieniędzy, bo oczywiście jako odpowiedzialny człowiek żył sobie jak pączek w maśle, nie pracował, nie odkładał. A jakieś ubezpieczenie?
Całkiem niedawno przyszło mu do głowy, by ubezpieczyć dom od zdarzeń losowych
Aha.
ta myśl uleciała równie nagle, jak się pojawiła
Oczywiście. Nasz bohater nie wyciąga zbyt wielu wniosków. Może następna będzie myśl o prezerwatywach, niestety też pewnie zaraz uleci.
No dobrze, Natanielu, nie masz oszczędności, nie masz już domu. To co teraz?
On jak on, zawsze znajdzie miejsce, gdzieza pracędadzą mu miskę zupy i dach nad głową
No tak: zawsze się do kogoś wproszę!
ale małe dziecko?
Ona przecież jeszcze nie umie tak bajerować ludzi!
Dokąd zabierze dziewczynkę, gdy dom spłonął? Będzie się z nią tułał po Polsce od motelu do motelu?
Znając naszego kochanego bohatera, zaraz wróci do Mateusza, któremu już dawno zwalił się na głowę, i będzie kontynuował te przemyślenia, jedząc darmowy trzydaniowy obiad.
Naraz między sosnami poruszyła się ciemna sylwetka.
O nie, i do tego znowu ktoś się na mój widok masturbuje!
– Nie chcę cię słuchać. Nie chcę na ciebie patrzeć. Spaliłeś mi dom. Zabiłeś Martę. Odejdź.
Marek Sidło mimo tych słów usiadł na poczerniałej belce obok Nataniela i zaczął beznamiętnym, chropawym głosem:
– Tamtej nocy kłusowałem. Tak właśnie: kłusowałem. Po wszystkim wyszedłem z lasu na drogę i wpadłem na Aśkę. Właśnie biegła od strony twojego domu. Powiedziała, że go podpaliła. Kazałem jej spieprzać i pobiegłem, żeby uratować, co się da. Bałem się... bałem się, że jesteście w chałupie. Ty i dziecko. Ale była tylko Marta. Szukała was w środku. Znalazłem ją, wyniosłem na zewnątrz, była przytomna. Całkiem przytomna. Wydawało się, że jest z nią dobrze. Że czuje się w porządku. Pognałem ratować zwierzęta. Nadjechała straż.
Wróciłem do Marty, ale ona już... jej już... – Głos mu się załamał. – Strażacy zaraz zabrali się do reanimacji. Naprawdę długo walczyli o doktor Kraszewską.
Marek wytrzymał z utrzymaniem sekretu maksymalnie dwa tygodnie i próbuje przekonać Nataniela, że to nie on podpalił mu dom. Nataniel nie rozumie, dlaczego ktokolwiek miałby czuć potrzebę udowadniania swojej niewinności.
– Słuchaj, Aśce odwaliło, spaliła ci chałupę. Ja nie miałem z tym nic wspólnego! Gdybym choć podejrzewał, co ta durna suka zamyśla...
– To nie ma znaczenia – przerwał mu Nataniel.
– Jak to nie ma?! Dla mnie...
– Tylko dla ciebie. Czy ty przyłożyłeś do podpalenia rękę, czy kto inny, nie ma to żadnego znaczenia. Marta nie żyje. Domu nie ma. Emilka została bez dachu nad głową, Oliwia bez matki. Ja, Mateusz, nawet Siergiej... Ty czy Aśka... Jakie to ma znaczenie, kto nas wszystkich skrzywdził?
Domu nie ma. Nieważne, kto będzie miał za to wyrok!
Zatrzymajmy się tutaj jednak przez chwilę. Marek wiedział, jakie problemy z uczuciem do Nataniela miała Asia i to on poszedł prosić go, by z nią porozmawiał. Żaden odstęp czasowy nie był zasugerowany, można wnioskować, że minęło kilkadziesiąt godzin, więc Marek chyba zdaje sobie sprawę, że Joasia podłożyła ogień w reakcji na jakąś (bardzo nieprzyjemną?) rozmowę. Nie porozmawiałby o tym z Kazimierzem chociażby? Bo gdyby dowiedział się, z jakimi argumentami wyjechał Nataniel, raczej nie miałby poczucia winy ani nie przyszedłby skamleć, że to nie on jest podpalaczem. Raczej stwierdziłby, że Natanielowi się w jakimś stopniu należało. Tymczasem…
– Odbuduję ci tę pierdoloną chałupę – warknął Sidło. – Choćby ojciec miał zastawić ziemię, spłacimy cię. Skoro masz mnie przeklinać przez resztę życia...
Tak! Bohater martwił się brakiem domu przez jakieś pół akapitu. Pomartwił się? To wątek można zamknąć, zsyłając mu pomoc z najmniej prawdopodobnej psychologicznie strony.
– Nikogo nie będę przeklinał. Ani ciebie, ani Aśki. Pozostawiam to, co zrobiliście, waszym sumieniom. Idź już. Nie mogę znieść twojego widoku.
Och, jaki on dramatyczny.
Jeśli Sidło nie odejdzie, będzie nadal tu stał i pieprzył o winie i odkupieniu, on, Nataniel, będzie musiał wstać i ruszyć przed siebie, choć Bogiem a prawdą, nie miał dokąd pójść.
Więc może przyjęcie pomocy od sąsiada, który zarzeka się na wszystkie świętości, że to nie on spowodował katastrofę, byłoby dobrym pomysłem…?
Marek BŁAGA Nataniela, by ten wspaniałomyślnie pozwolił sobie pomóc, a potem ignoruje odmowę i zaczyna chyba rozbierać dom. A przynajmniej szarpie za belki. Nataniel za to postanawia rozwiązać wszystkie problemy swoim starym, niezawodnym sposobem.
Komórka rozdzwoniła się akurat wtedy, kiedy powziął decyzję: oddaje Emilkę pod opiekę Zosi Micińskiej, a sam rusza przed siebie, zupełnie jak wówczas, gdy stracił mieszkanie w Warszawie.
Tak! Olejmy wszystko i poszukajmy sobie nowej Marty! Co tam dziecko, co tam Zosia, na pewno marzy, żeby ktoś jej wsadził na głowę straumatyzowane dziecko umierającej prostytutki, które po kolejnym porzuceniu pewnie będzie kiwać się w kącie i moczyć łóżko. Na pewno się zgodzi, za to Nataniel nie ma przecież żadnych zobowiązań ani żadnych innych dzieci, które ostatnio spłodził. No tak! Jak ucieknie, alimenty go nie znajdą!
Owszem, dziecko było wstrząśnięte i przerażone, śmierci Marty nie potrafiło zrozumieć i wciąż dopytywało, kiedy ciocia wróci, ale polubiło Zosię i jej mamę, przylgnęło do tych dwóch dobrych kobiet, próbując w ten sposób poradzić sobie ze smutkiem i opuszczeniem.
No i właśnie. Kojarzycie te wszystkie historie dzieci przerzucanych z jednej rodziny zastępczej do drugiej? Historie o dzieciństwie naznaczonym niepewnością, problemie z przywiązywaniem się do ludzi, bo przecież zaraz zostanie się porzuconym? Strach, że straci się dach nad głową i opiekuna? Nataniel funduje temu dziecku KOLEJNĄ traumę, w momencie gdy jest wystarczająco zestresowane śmiercią Marty i niezrozumieniem, co się stało (co zrobiła! dzieci są egocentryczne i dziewczynka może czuć się winna), że nie zobaczy już cioci. Dzieci przed piątym rokiem życia nie rozumieją koncepcji śmierci, koło szóstego już wiedzą, o co chodzi. Wprost mamy powiedziane, że Emilka nie doszła jeszcze do tego etapu, więc powinien obchodzić się z nią jak z jajkiem, najlepiej zamieszkać we trójkę u Mateusza, którego dziewczynka lubi i u którego pomieszkiwała.
Emilka lgnie do Zosi i jej matki i uczy się, że należy uszczęśliwiać innych, nie myśląc o sobie, by mieć choć cząstkę poczucia bezpieczeństwa. Już widzę jej przyszłe problemy z zaufaniem, asertywnością i poczuciem własnej wartości.
Emilka lgnie do Zosi i jej matki i uczy się, że należy uszczęśliwiać innych, nie myśląc o sobie, by mieć choć cząstkę poczucia bezpieczeństwa. Już widzę jej przyszłe problemy z zaufaniem, asertywnością i poczuciem własnej wartości.
W krótkim życiu Emilki opiekowało się nią tyle nianiek, że przywykła do zmian.
Ach, to super! Jednak problemu nie ma, bo Emilka wszystko zniesie! Zatem wszyscy mogą spać spokojnie.
Zosia proponuje, by Emilka została u niej parę tygodni, żeby Nataniel na spokojnie zorganizował nowy dom.
Zosia proponuje, by Emilka została u niej parę tygodni, żeby Nataniel na spokojnie zorganizował nowy dom.
Nataniel za każdym razem dziękował Zosi za tę płynącą z serca propozycję i odmawiał.
Mimo wszystko ludzie proponowali Natanielowi pomoc. Nataniel odmawiał. A nagle…
Przed chwilą jednak, wlokąc się drogą wzdłuż jeziora, postanowił: Emilka zostanie u Micińskich, on sam wyjeżdża.
Jak to szło? „Nie znała go. Nie wiedziała, że zwykł dotrzymywać słowa”. Pewnie nawet nie planuje jej uprzedzić.
Bohaterską ucieczkę przerywa telefon od Siergieja, który skarży się, że pasierbica nie chce wyjść z domu i żeby Nataniel coś zrobił. To znaczy pojawia się sugestia, że Oliwia jest w takim stanie, że może popełnić samobójstwo i bohater powinien się zainteresować.
– Jesteśmy winni Marcie opiekę nad jej córką – uciął sucho Sodarow.
– Jest pełnoletnia! Ja zajmuję się pięcioletnią dziewczynką, twoją córką tak notabene, to nie wystarczy?!
A TEN ZNOWU!
Matka Emilki rzekła: z Siergiejem łączył mnie tylko seks.
Psycholog więzienna: spokojnie, Sodarow nie jest ojcem dziecka.
Mateusz: skąd by ci to przyszło do głowy? Wątpię, by Siergiej zrobił Emilkę.
Matka dziecka ponownie: Siergiej ma dokumenty, wie, kim ojciec dziecka jest.
Ale nie, ten sobie wmawia, bo wyjdzie na świętego, zajmując się dzieckiem kobiety, która go porzuciła dla mężczyzny, który jest ojcem tego dziecka.
Matka Emilki rzekła: z Siergiejem łączył mnie tylko seks.
Psycholog więzienna: spokojnie, Sodarow nie jest ojcem dziecka.
Mateusz: skąd by ci to przyszło do głowy? Wątpię, by Siergiej zrobił Emilkę.
Matka dziecka ponownie: Siergiej ma dokumenty, wie, kim ojciec dziecka jest.
Ale nie, ten sobie wmawia, bo wyjdzie na świętego, zajmując się dzieckiem kobiety, która go porzuciła dla mężczyzny, który jest ojcem tego dziecka.
– Emilka nie jest moją córką – odparł z naciskiem tamten, po czym dodał: – Widać nie wystarczy. Weź się w garść, bo ktoś musi zapanować nad tym chaosem, przyjdź do mnie i pogadamy.
– Oliwia tam jest? Nie chcę jej oglądać...
CHRYSTE PANIE. Dopiero co ci powiedział, że tak, Oliwia tam jest, po to masz przyjść! Czemu ten kuternoga żyje we własnym świecie i nie słucha ludzi? Bo w prawdziwym świecie nie jest dość pokrzywdzony?
– Od wczoraj leży w łóżku i nie ma z nią kontaktu. Nie chce jeść, nie chce pić. Wstaje tylko do łazienki. Odbiło jej zupełnie. Boję się ją zostawić samą, a przecież muszę oporządzać zwierzęta. Jeśli wolisz, możesz zająć się końmi, ja będę siedział przy dziewczynie, ale musisz mi pomóc.
– Nic nie muszę – powtórzył z uporem słowa, które skierował do Sidły.
W kategorii Humanitarność Roku wygrywa…
– Właśnie tak zdecydowałem: oddaję Emilkę, a sam...
Tak jak każdy pasożyt, po prostu zmienię żywiciela.
![]() |
| Nataniel, 2018 |
Siergiej zaczyna nakręcać się w opisywaniu potencjalnego samobójstwa i w końcu nakłania Nataniela do odwiedzin.
– Dzięki, Nat. – W głosie Siergieja zabrzmiała szczera ulga. On również nie mógł pogodzić się ze śmiercią Marty. Też miał wszystkiego dosyć.
A najbardziej dziewczyny, która zajmowała jedną z gościnnych sypialni. Odpychającej, zmanierowanej wiedźmy, którą strata zmieniła w dobrego człowieka jedynie na krótką chwilę.
W ten sposób myśli o dziewczynie, która wpadła w depresję po nagłej śmieci matki. Zresztą, jaki kontakt miała Oliwia z Siergiejem i czym mu tak podpadła? No cóż, może dowiemy się w kolejnym rozdziale.
ROZDZIAŁ II: SKĄD MASZ CIUCHY, ŚMIECIU
A teraz dowiemy się czegoś o Nowej, Lepszej Bohaterce, czyli Zosi Micińskiej. Nataniel odwiedza ją w celu upewnienia się, czy dziecko, które jej wcisnął, jeszcze żyje, ponieważ sam jest Odpowiedzialnym Opiekunem.
Niewielki dom, w którym mieszkała doktor Micińska z niepełnosprawną mamą, sprawiał miłe, przytulne wrażenie.
Pamiętajmy o niepełnosprawnej mamie, tak przy okazji. Ciekawe, czy jest na rencie i bawi cudze dzieci z nudów, czy Emilka spadła jej na głowę niespodziewanie, ale z grzeczności przyjęła ją pod swój dach.
Emilka bawi się nadmanganianem potasu w lecznicy.
Inni bohaterowie natomiast radzą sobie z problemami, pijąc alkohol:
Emilka bawi się nadmanganianem potasu w lecznicy.
Emilka przypatrywała się im zachwycona. Miała na sobie odprasowaną, czystą sukienkę – pewnie z darów – ciemne włoski splecione w dwa warkoczyki.Dlaczego jego pierwsze skojarzenie to, że z darów? Nataniel najwyraźniej nigdy nie sprawił jej nowych ubrań, bo nie wie, skąd się biorą. Pojawiają się po prostu czasem w domu, kiedy ktoś je sprezentuje, ewentualnie niemoralni ludzie typu Iwony jeżdżą po nie na zakupy (a fu! Jakie niegodne zajęcie). Zresztą, sam ma jeden zestaw:
On, Nataniel, przez cały ten czas próbował zapomnieć, że istnieje. Nie jadł, nie golił się, nie zmieniał podkoszulka ani spodni.Kurczę, coś mocno wczuł się w rolę bezdomnego. Jeszcze ktoś by nie zwrócił uwagi.
Inni bohaterowie natomiast radzą sobie z problemami, pijąc alkohol:
Pierwsze dni po pożarze i śmierci Marty były dla młodego mężczyzny niekończącym się koszmarnym snem, z którego mimo wysiłków nie mógł się obudzić. (...) Oliwia pogrążyła się w żałobie, Mateusz zapijał się w leśniczówce na śmierć i jedynymi przytomnymi w całym tym obłędzie pozostali Siergiej Sodarow i Zosia Micińska.
Założę się, że ten biedak Mateusz jak zwykle został sam z problemem, a jedyny powód, dla którego Siergiej przygarnął Oliwię – biorąc pod uwagę, jak się o niej wyraża – to żeby samemu nie zwariować. Czemu ci ludzie nie potrafią jakoś zjednoczyć się w obliczu utraty bliskiej osoby? Bo jakby wspierali siebie nawzajem, to autorka nie mogłaby ukazać, jak bardzo Marta była kochana?
Brudny i śmierdzący Nataniel nagle orientuje się, jak bardzo różni się od normalnych ludzi i próbuje ucieczki:
Nataniel jednak nie wie, co powiedzieć, bo nigdy nie był odpowiedzialny.
Nataniel zaczyna rozmyślać o tym, jak to Zosia jest wspaniałympsychologiem przyjacielem przez duże P, i przypomina sobie, jak to jej opowiadał o wszystkich nieszczęściach, jakie go spotkały. Bo tak.
Brudny i śmierdzący Nataniel nagle orientuje się, jak bardzo różni się od normalnych ludzi i próbuje ucieczki:
Chciał się wycofać po cichu i wrócić tu, gdy ogarnie się, wykąpie i doprowadzi do porządku, ale w momencie gdy zrobił krok w tył, Zosia uniosła nań oczy, ukryte za grubymi szkłami okularów, i uśmiechnęła się ciepło, jak to ona.Nie udało się! Biedne dziecko, biegnie się przytulić.
Przytulił malutką z całych sił, czując łzy napływające do oczu. Szybko nad nimi zapanował. Emilka nie może zobaczyć jego smutku.Ha! Jedna odpowiedzialna osoba wytłumaczyła dziecku, czym jest śmierć, żeby nie wpadło w traumę, że wszyscy się od niego odsuwają i uciekają. Człowieku, ożeń się z nią, to ostatnia szansa dla tego dziecka na nieskończenie w psychiatryku dziecięcym przed wyjściem jego matki na wolność!
– Wujku Natanielu, tęskniłam... – wyszeptało dziecko łamiącym się głosem. – Bałam się, że i ty odeszłeś, jak ciocia Marta.
(…)
– Umarła? – Dziecko zajrzało mu w oczy. Z trudem zdobył się na przytaknięcie. – Umarła... – westchnęła Emilka. – Jest w niebie i patrzy na nas z góry, strzeże nas, tak mówi ciocia Zosia, ale jakbyśmy polecieli samolotem, wujku Natanielu, może moglibyśmy ją odwiedzić? Choć na chwilkę?
Nataniel jednak nie wie, co powiedzieć, bo nigdy nie był odpowiedzialny.
Nie wiedział, co odpowiedzieć. Spojrzał błagalnie na Zosię.W sumie to interesujące, co ma na myśli. Obstawiałabym, że najprędzej utożsamiałaby dom z mamą, ale z jakiegoś powodu tutaj sugeruje chatę Nataniela. A przecież w dworku Marty i u Mateusza też spędziła sporo czasu.
– Niebo jest ogromne. – Pospieszyła mu z pomocą. – Trudno byłoby odnaleźć doktor Kraszewską, ale... Kiedyś spotkasz ją, Milaszku, jestem pewna. Kiedyś...
Dziewczynka, dla której „kiedyś” było równie abstrakcyjnym pojęciem jak „za tydzień”, poweselała.
– Nie płacz, wujku Natanielu – rzekła, dojrzawszy jednak łzy w kącikach jego oczu. – Niedługo się z ciocią spotkamy. – Poklepała go po ramieniu. – Mogę wracać do domu?
Spojrzał na nią zaskoczony, przeniósł spanikowany wzrok na Zosię.No tak, Zosia nad wszystkim zapanuje i wszystko załatwi.
Emilka została u doktor Micińskiej do pogrzebu i po nim. Nikt do tej pory nie miał serca powiedzieć dziecku, że tak naprawdę nie ma dokąd wracać...Emilko, dom też od ciebie uciekł, jak mama, ciocia Marta, ciocia Olga i wujek Mateusz!
– Jutro – odezwał się Nataniel nieswoim głosem – jutro wszystko ci wytłumaczę. Dziś zostaniesz jeszcze tu, u doktor Zosi, dobrze? – Spojrzał na dziewczynkę błagalnie.Sposób Nataniela na radzenie sobie z życiem: spoglądanie błagalnie na innych.
Zosia odezwała się szybko:Gdyby pięcioletnie dziecko w obliczu kolejnego porzucenia, strachu i niepewności wykazało się przy mnie taką empatią wobec bliźnich (nie mając żadnych wzorców!!! Nataniel samolub, Marta wredota, coś ewentualnie mogła podpatrzeć od Mateusza), kolejnego dnia zaprowadziłabym je do psychologa…
– Pewnie! Zaopiekujemy się Milaszkiem. Chodź, kochanie. – Wyciągnęła rękę do dziewczynki. – Mamy jeszcze tyyyle do zrobienia!
Emilka pobiegła do niej, zaraz jednak obejrzała się na Nataniela.
– Nie jest ci smutno, wujku, że ja tu zostanę, a ty będziesz sam? – musiała zapytać.
Nataniel zaczyna rozmyślać o tym, jak to Zosia jest wspaniałym
Gdy powracał wspomnieniem do najtrudniejszych chwil, śmierci mamy, wygnania z domu, bolesnej zdrady Iwony, a potem Oliwii, i głos mu się rwał, Zosia lekko dotykała dłonią jego ramienia, a on odzyskiwał spokój i mógł mówić dalej.Patrzcie, jak Oliwia zyskuje nowe rangi jako zła bohaterka, teraz jeszcze doszła zdrada (z kim!?). Zaraz się okaże, że sama w ramach dowcipu doradziła Asi podpalenie chaty, podrzuca Mateuszowi wódkę przez dziurę w drzwiach dla Reksia i dokarmia konie Siergieja pączkami.
Doktor Micińska była przyjacielem przez duże P. Nie miał co do tego wątpliwości. Jak Marta, Mateusz, a przedtem jego mama.Wszyscy na „M”! Ciekawe, kto umrze następny.
Podszedł do niej, ujął jej smukłą dłoń i ucałował.Na takie podziękowanie Zosia z grzeczności odpowiada, że to drobiazg…
– Dziękuję – rzekł z głębi serca.
– Naprawdę, Natanielu, to drobiazg. Cieszę się, że mogłam jakoś pomóc – odparła z zawstydzonym uśmiechem.Ha! Rumieni się, schlebia jej, że przystojniak wybrał właśnie ją na kolejną Martę, ale nie wie, w co się pakuje.
– Czy Emilka mogłaby tu zostać na trochę dłużej? Kilka tygodni, może nawet miesięcy? Potrzebuję... tego czasu, żeby się pozbierać. Ogarnąć jakoś to wszystko.
Nie śmiał spojrzeć tej dobrej dziewczynie w twarz, prosząc o tak wiele.Jasne, powiedziałeś, co chciałeś, teraz uciekaj!
Zosia Micińska zacisnęła palce na jego dłoni i odrzekła cicho, serdecznie:
– Masz tyle czasu, ile trzeba, by się ze wszystkim uporać. Mama i ja naprawdę się cieszymy, że Milaszek jest z nami. To grzeczne, kochane dziecko. – Przygarnęła dziewczynkę do siebie i ucałowała jej ciemne włoski. – Niczego jej tu nie zabraknie. Nie martw się o nią, nie martw się o nas. Tu. Jest. Dobrze. – Dokończyła tak dobitnie, by między wierszami zrozumiał, gdzie dobrze nie jest i dokąd powinien się teraz udać.
Dziwi mnie entuzjazm, z jakim deklaruje, że będzie zajmować się Emilką, ale widać, że feromony brudnego bezdomnego są tam mile widziane. Zosia zdaje sobie sprawę, że nie jest taką laską jak Iwona czy Oliwia, więc przyjmuje strategię Asi i próbuje poderwać Nataniela na bycie niewolnikiem dobrym materiałem na żonę-matkę-chrześcijankę wspaniale dbającą o domowe ognisko mimo pracy na pełen etat.
Nataniel ma to gdzieś (będzie powtórka z Asi?), cieszy się tylko, że ma problem z głowy.
KRADZIONE NAJLEPSZE! A nie kupowane, jeszcze dziecko wda się w swoją matkę galeriankę.
– Wrócę. Gdy tylko będę mógł, wrócę... – zaczął, nadal trzymając dłoń Zosi w swojej, jakby ta dłoń była jedyną stałą łączącą go z normalnym, bezpiecznym, spokojnym światem. – Poszukam rzeczy dla dziecka... Bluzeczek, sukienek...Coś podobnego, pójdzie po nie do sklepu!?
Może w dworku Marty się coś uchowało...…
KRADZIONE NAJLEPSZE! A nie kupowane, jeszcze dziecko wda się w swoją matkę galeriankę.
– O nic się nie martw. Wszystko mamy. Ludzie z Sennej zorganizowali pomoc.
Nataniel obojętnie kiwnął głową. Nie był im wdzięczny.
Takie uczucia to za dużo dla kilkukomórkowego pasożyta.
Ale! Kto psuje Natanielowi te piękne plany? Podły bandyta!
ROZDZIAŁ III: ŻULE, KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET
W drodze do Siergieja Nataniel siada na pieńku, bo noga boli.
Prawdę mówiąc, wolałby ich nigdy więcej nie oglądać. Pragnął zrobić to, co postanowił po drodze: prosić Zosię o opiekę nad Emilką, a samemu odejść, zniknąć.Prawdę mówiąc, pragnął po prostu oddać swoje obowiązki innym i odejść, żeby jeść i spać za darmo, jak kiedyś.
Ale! Kto psuje Natanielowi te piękne plany? Podły bandyta!
Jednak Sodarow – niech go szlag! – miał rację. Marta pozostawiła pod jego opieką swoje dziecko. Oliwię. Nataniel nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby dziewczynie coś się stało. Nosiła przecież pod sercem jego dziecko...Jeszcze umrze przy porodzie i znowu będzie szukanie dziewczyn, które się za darmo zaopiekują!
Ramiona mu opadły, plecy przygarbiły się. Za kilka chwil rozkoszy i zapomnienia w ramionach gorącej dziewczyny przyjdzie mu płacić przez najbliższych kilkanaście lat...Myśli o tej strasznej odpowiedzialności, jaką będzie szukanie kolejnych osób, które go wyręczą, sprawiają, że odwraca się na pięcie i wychodzi.
ROZDZIAŁ III: ŻULE, KTÓRZY NIENAWIDZĄ KOBIET
Powinien się spieszyć – bądź co bądź zostawił Siergieja samego nie tylko z Oliwią, ale i ze swoimi zwierzętami, które też wymagały opieki i karmienia
Co wiemy na przykładzie kur, że umierają, jak się je olewa. Tak Nataniel stracił ok. 80% zwierząt, bo wygląda na to, że ostał się tylko Kacperek ze Śnieżką. Kur miał z sześć, kota i psa po jednym – istna rzeź! Żeby chociaż rosół z tego był, a nie zwęglone szczątki.
W drodze do Siergieja Nataniel siada na pieńku, bo noga boli.
Rozejrzał się wokół półprzytomnym wzrokiem, jakby gdzieś tu, na brzegu jeziora lśniącego niczym płynne srebro, mógł znaleźć remedium na cały ten parszywy los. Ale wodna toń była gładka i spokojna, las dookoła trwał niewzruszony, tylko ptak zawołał gdzieś w oddali albo nad lustrem wody plusnęła ryba. Nikogo nie obchodziło cierpienie Nataniela.
Nataniel jest tak roszczeniowy, że wymaga od jeziora, lasu i ryby, by się nad nim litowali. Duch mamy też tym razem się nie pojawił.
Siergiej dzwoni, ponaglając Nataniela (konie zaraz uschną), a ten jak zwykle używa nogi jako wymówki.
– Nat, racz mi to wytłumaczyć, bo nie pojmuję. Mamy sytuację kryzysową. Ja od tygodnia zajmuję się obcą mi zupełnie laską, która właśnie popadła w obłęd albo jest tego bliska.
Obcą? Jak on mógł nie zauważyć, że Oliwia jest jego pasierbicą?
Oprócz tego mam na głowie zwierzęta, swoje i twoje, które stoją w stajni wkurwione, bo głodne, a ty mi mówisz... że boli cię noga? Wybacz, stary, ale pierdolę twoją nogę i moje konie również ją pierdolą. Masz się wziąć w garść i dotrzeć tu, przylecieć, przypełznąć, co tylko chcesz, byle szybko! Zrozumiałeś?
Pomijając to z Oliwią, jestem zadowolona, że ktoś w końcu nie wytrzymał przy Natanielu i jego bezradności.
Nataniel z każdym jego słowem coraz mocniej zaciskał palce na telefonie. Gdyby miał teraz przed sobą Sodarowa, z przyjemnością zacisnąłby je na gardle tego skurwiela.
No tak, on zawsze ma energię na dwie rzeczy: seks i cios w nos.
– A jeśli nie? – wycedził, gdy tamten w końcu umilkł. – Co mi zrobisz, jeśli nie przyjdę?
Nataniel chyba zapomniał, że mówi z pozycji bezdomnego, który cały dobytek albo stracił, albo oddał znajomym pod opiekę.
Natanielowi robi się głupio.
Siergiej wychodzi zająć się końmi, a Nataniel wchodzi do Oliwii.
Nataniel podchodzi bliżej i bierze Oliwię za rękę. Tutaj przypomnijmy, że ich ostatni kontakt przed pogrzebem to zerwanie zaręczyn esemesem, a ostatnie spotkanie twarzą w twarz skończyło się dla Oliwii zakrwawionym nosem i rozciętą wargą.
– Dostałeś dwa tygodnie, by się otrząsnąć – odparł Siergiej cicho. – Mnie nie dano nawet jednego dnia. Nie opłakałem Marty, tak jak bym pragnął. Nie zamknąłem się w czterech ścianach i nie zapijam rozpaczy wódą jak ten żałosny pętak Mateusz.A tak bym chciał!
A chciałbym płakać, Nat, chciałbym pożegnać miłość swojego życia tak, jak na to zasłużyła.
Czyli z wódą.
Ale nie. Musiałem się zająć pogrzebem, bo nie było chętnych... Tobą, bo nie wiedziałeś, dokąd pójść... Teraz skaczę koło Oliwii niczym pieprzona niańka... Czy ktoś, do kurwy nędzy, może się zająć chociaż moimi końmi?! – Głos mu się załamał, a Nataniel zrozumiał nagle, nie, nie tylko zrozumiał, ale poczuł całym sobą ból tego mężczyzny. Jeśli Siergiej Sodarow był bliski łez, znaczyło to, że jest z nim naprawdę źle.Zaraz dowiemy się, że Oliwia trzymała się nieźle do pogrzebu – więc czemu nie mogłaby się zająć jego organizacją?
Natanielowi robi się głupio.
Nataniel zapomniał o swojej chwili słabości, o tym, jak parę minut wcześniej chciał uciec, dokąd nogi poniosą.
A przed chwilą nie chodziło przypadkiem o to, że nigdzie go nie poniosą, bo nawet do rancza się nie dowlecze?
Mężczyzna stał na schodach ganku. W spłowiałych dżinsach, wyświechtanej koszuli, nieogolony... Mogli z Natanielem podać sobie ręce. Marta odeszła.
Marta odeszła, nikt nie pierze, nie prasuje! Dlatego Nataniel się zdziwił, jak zobaczył Emilkę w czystych ubraniach.
Siergiej nie miał już dla kogo pachnieć dobrą wodą po goleniu, prać spodni i prasować koszul. Zaś Nataniel... był pogorzelcem. Na dobrą sprawę miał tylko to, co na sobie.Nigdy nie odniosłam wrażenia, że Siergiejowi zależy na schludnym wyglądzie, wręcz przeciwnie, pamiętam głównie opisy brudnego i spoconego, kręcącego się wokół koni kowboja. Albo krwawiącego z rozciętych miejsc bandyty o podartych ciuchach.
O, faceci śmierdzą sobie dwa tygodnie, w ogóle nie przebierając się oraz kolekcjonując z dumą żałobników kolejne warstwy brudu i wszystko gra, a jak Oliwia dwa dni nie wzięła prysznica, to wielki skandal i musi być histeryczką! Czy on w ogóle wie, że histeria to coś odwrotnego niż zagrzebanie się w kołdrze i niereagowanie na bodźce? Język polski taki trudny.Siergiej z rękami splecionymi na piersiach patrzył bez cienia współczucia, jak chłopak się zbliża, mocno utykając, a gdy dotarł w końcu przed dom, warknął:– Idź do niej. Spróbuj namówić tę histeryczkę, żeby coś zjadła. Wykąp ją czy chociaż umyj. Nie wstaje z wyra od dwóch dni.
Sodarow zszedł ze schodów i stanął naprzeciw chłopaka. Spojrzenie miał zimne i odpychające.
– Powiem ci szczerze jak na spowiedzi: szukała u mnie pocieszenia i cóż... nie znalazła.
Nataniel zaniemówił, a potem wykrzyknął z niedowierzaniem i złością:
– Jak to „nie znalazła”? Nie potrafiłeś przytulić pogrążonej w żałobie dziewczyny?!
Tamten zmrużył czarne oczy i uśmiechnął się krzywo, chociaż bynajmniej do śmiechu mu nie było.
Z żałoby odrasta oko!
– Kochany, niewinny niczym dziewica Nataniel... – zaczął z gryzącą ironią. – Szukała pocieszenia w moim łóżku, być może nie bardzo zdając sobie sprawę z tego co robi, ale ja, owszem, byłem w pełni świadom. I nie, Nat – uciszył chłopaka, bo ten już otwierał usta, by skwitować jego słowa – nie będę „pocieszał” laski, choćby tak ponętnej jak Oliwia, dziesięć dni po śmierci kobiety, którą kochałem.Musi być bardzo ponętna w tym stanie, cała zasmarkana i rozczochrana.
Sorry, ale nie wymagaj tego ode mnie. Wiem, że masz mnie za niezłego skurwiela, co to żadnej „Iwonce” nie odpuści, ale Martę... moją Martę... naprawdę kochałem. – Urwał, bo znów głos zaczął mu się łamać.Rozumiałabym, gdyby chodziło o to, że z córką Marty nie. Tylko po pierwsze Siergiej sam zapomina, że to jego pasierbica, a po drugie – ten komentarz o Iwonce jest naprawdę dziwny. Może i niesmaczne byłoby, gdyby przespał się z Oliwią zaraz po pogrzebie Marty, ale na pewno byłoby to lepsze niż zdradzanie Marty, gdy ta żyła i z tego powodu cierpiała.
Siergiej wychodzi zająć się końmi, a Nataniel wchodzi do Oliwii.
Był to ładny, urządzony ze smakiem pokój, którego po nieokrzesanym Sodarowie raczej nie można się było spodziewać. Jednak pozory mylą, Siergiej miał dobry gust, zarówno jeśli chodziło o kobiety, jak i o wystrój domu.Iwona, która nagle pod koniec pierwszej części została maniurą (choć czytelnicy na pewno wyczuwali, że to nastąpi, bo tylko przy takich dziewczynach Kasia pisze coś o oczach z konturówką), jest tego najlepszym dowodem. A pokojem chyba zachwyca się głównie narrator, ponieważ:
Prostota połączona z elegancją – to rzucało się w oczy komuś, kto miał chęci i czas podziwiać to domostwo. Nataniel nie miał ani tego, ani tego.Siergiej zrobił Oliwii fort z poduszek jak za czasów dzieciństwa:
Drobne ciało Oliwii niemal ginęło wśród kołder i poduszek. Siergiej obłożył ją nimi, jakby chciał w ten sposób odgrodzić dziewczynę od świata. I może tak właśnie było. Musiał wychodzić z pokoju choć na krótki czas, być może wierzył, że tak uchroni Oliwię przed zrobieniem sobie krzywdy.
Może jeszcze zagrzebał ją w poduszkach i owinął taśmą, a teraz się dziwi, że nie rusza się z łóżka!
Nataniel podchodzi bliżej i bierze Oliwię za rękę. Tutaj przypomnijmy, że ich ostatni kontakt przed pogrzebem to zerwanie zaręczyn esemesem, a ostatnie spotkanie twarzą w twarz skończyło się dla Oliwii zakrwawionym nosem i rozciętą wargą.
– Ty nic nie rozumiesz – wyszeptała popękanymi z pragnienia ustami. – To kara. Kara za to, co mu zrobiłam.
Pić jej nie daje, że nie może mówić?
Nataniel mówi, że Siergiej nie ma pretensji o próbę uwiedzenia (mimo że Siergiej wyglądał na śmiertelnie obrażonego), po czym…
Dziewczyna... zachichotała. Piskliwie. Niczym wiedźma. A chłopakowi ten chichot podniósł włosy na karku.
Chryste.
– Ja zrobiłam to jemu. Rozumiesz?
Nie. Nataniel nie rozumiał.
– Naszemu dziecku – wyjaśniła więc, a chłopak nagle poczuł, że robi mu się zimno.
– Co zrobiłaś dziecku? – odezwał się nieswoim głosem.
– Zabiłam je!
Zacisnął palce tak silnie, że niemal zmiażdżył dłoń dziewczyny. Jęknęła. Próbowała wyszarpnąć rękę. Zmusił się, by rozewrzeć uścisk.
Oczywiście na wstępie przemoc. Ile z nią siedzi, trzydzieści sekund?
– Usunęłaś ciążę? – rzucił, jeszcze nie wierząc.Też nie wierzę, była w czwartym czy piątym miesiącu.
Nie chciał tego dziecka. Owszem. Ale przecież pokochałby je, gdyby przyszło na świat! Jeśli nie mógł mieć kochanej i kochającej żony, normalnej, pełnej rodziny – a z Oliwią byłoby to niemożliwe – chciał zostać przynajmniej dobrym ojcem dla tego biednego, niechcianego dzieciaka.
Teraz to by pokochał! A wcześniej na gumki żałował, na wizytę u ginekologa też się nie złożył, a zaczynam teraz podejrzewać, że o aborcji nie było mowy tylko dlatego, że to trochę kosztuje…
Co za pies ogrodnika. Zająć się dzieckiem to być zmuszonym przez Oliwię do wzięcia odpowiedzialności za chwilę przyjemności, ale jak dziecka nie będzie, to… właśnie.
Co za pies ogrodnika. Zająć się dzieckiem to być zmuszonym przez Oliwię do wzięcia odpowiedzialności za chwilę przyjemności, ale jak dziecka nie będzie, to… właśnie.
– Dzień wcześniej, rozumiesz? Dzień wcześniej pojechałam do Czech i się go pozbyłam.
– „Pozbyłam się”?! – podniósł głos do krzyku. – Pozbyć można się niechcianego mebla, ale nie dziecka!
Albo np. ciężarnej narzeczonej.
– Właśnie! I za to zostałam ukarana. Straciłam i dziecko, i matkę. I ciebie.
Autorce ładnie udało się ukazać cierpienie Oliwii, która irracjonalnie obwinia się za coś, na co nie miała wpływu. Przypominam, że bohaterka powiedziała Natanielowi o ciąży po dwunastym tygodniu, kiedy w większości krajów mija termin możliwości zrobienia aborcji na życzenie. Z tego wynika że bardzo chciała urodzić to dziecko, a teraz mocno przeżywa aborcję. Przychodzi mi tylko jedno racjonalne wytłumaczenie tej sytuacji: na usg wyszło, że z płodem jest coś nie tak i dziecko urodzi się niepełnosprawne. W Polsce niby da się uzyskać zgodę na aborcję w takiej sytuacji, ale ze względu na procedury i tak wiele kobiet wyjeżdża do krajów, które są przyjaźniejsze osobom tak pokrzywdzonym przez los. Oliwia długo myślała, co zrobić, z naciskiem na to, od kogo otrzyma wsparcie i doszła do wniosku, że jest sama na tym świecie. Moment, w którym sięgnęła po alkohol, zapewne był przełomowy – nie chciała tego, ale teraz już nie było drogi odwrotu, musiała się zmusić i pojechać do Czech.
Zresztą jeżeli Oliwia interpretuje śmierć matki jako następstwo jej aborcji, to czuje, że postąpiła niewłaściwie i trzeba było jednak się poświęcić.
Nie wiem, co autorka chciała przedstawić, ale przecież sama pamiętała o datach, więc zostawiła wąskie pole do interpretacji. Chyba że chciała zasugerować, że tylko w Czechach da się znaleźć takiego konowała, co zajmie się późną ciążą (na takiej zasadzie to i w Polsce mogłaby to załatwić).
Dobra, przechodzimy do szamba w głowie Nataniela. Zaraz będę musiała komentować wszystko zdanie po zdaniu, zobaczycie, dlaczego.
Zresztą jeżeli Oliwia interpretuje śmierć matki jako następstwo jej aborcji, to czuje, że postąpiła niewłaściwie i trzeba było jednak się poświęcić.
Nie wiem, co autorka chciała przedstawić, ale przecież sama pamiętała o datach, więc zostawiła wąskie pole do interpretacji. Chyba że chciała zasugerować, że tylko w Czechach da się znaleźć takiego konowała, co zajmie się późną ciążą (na takiej zasadzie to i w Polsce mogłaby to załatwić).
Dobra, przechodzimy do szamba w głowie Nataniela. Zaraz będę musiała komentować wszystko zdanie po zdaniu, zobaczycie, dlaczego.
Zacisnął szczęki tak silnie, aż pobielały mu wargi. Brakło słów, którymi w tej chwili chciał poczęstować tę bezmyślną, bezduszną sukę. Próbowałby zrozumieć jej decyzję, gdyby rzeczywiście została sama jedna, bez środków do życiaO to chodzi? Przyszłego spadku jej zazdrościsz, bo mieszkanie w kamienicy po matkę ci zwinęli?
i pomocy kogokolwiek.
Hmm, zastanówmy się z kim i czym została Oliwia! Bo z jej przemyśleń wynikało, że nie ma nikogo bliskiego.
Wnioski Nataniela, jak dotąd:
Marta została zamordowana (zaharowana na śmierć) przez chciwą Oliwię → Oliwia powinna była zrzucić jej dziecko na głowę, bo najwyraźniej Marta nie harowała dość → przy okazji Nataniel nie zauważa, że gdyby Oliwia nie zrobiła aborcji, to Marta i tak nie zajęłaby się dzieckiem, bo NIE ŻYJE, miała śmiertelny zawał
Poza tym czy on siedzi w jej głowie, że wie, po kim płacze, a po kim nie? Zwłaszcza że – jeszcze raz to powtórzę – przed chwilą z żalem mówiła o stracie dziecka. A z Martą sytuacja jest oczywista. Oliwia próbowała się pogodzić z nią niejednokrotnie, nawet zdała się na matce w wyborze chłopaka i jak się to skończyło (pamiętacie jak Marta chciała ich wyswatać? A potem zaciekle broniła Nataniela, gdy Oliwia skarżyła się, jak ją potraktował?). Wraz ze śmiercią matki straciła możliwość na porozumienie, przegadanie przeszłości, a z tym ciężko jej się pogodzić.
Postanowiłam zrobić eksperyment i wyciąć przemyślenia Nataniela. Zobaczcie, jakby to wyglądało jako scenariusz do filmu i czyją stronę wziąłby odbiorca:
Sypialnia Siergieja, Nataniel wchodzi i łapie Oliwię za rękę.
Nataniel wykręca Oliwii ręce i miażdży je, ta próbuje się wyrwać i dopiero po chwili jej się udaje.
Nataniel wściekle zaciska szczęki i patrzy z nienawiścią na płaczącą Oliwię.
Odraza maluje się na twarzy Nataniela.
Nagle Nataniel wychodzi na strasznego, nieodpowiedzialnego skurwiela, prawda?
Pamiętacie, jak przy okazji odwiedzin Joasi i Nataniela u Siergieja pisałam, że oni naprawdę nie liczą się z kobietami i wyczuwa się pogardę, ile razy dochodzi do konfrontacji? Tu czuć to aż za bardzo. Wszystkie trzy postacie mają niestandardowe podejście do seksu (są rozwiązłe w sposób, z którego da się odczytać nie wrodzony hedonizm, a jakieś problemy z bliskością czy samooceną), ale tych dwóch przypisuje swoje zachowania Oliwii. Czemu przypisuje, zapytacie, przecież ona też taka jest? Bo nie zwierzała się im ze swoich związków i przygód, wobec Nataniela kreowała się na bardziej niewinną, niż jest. Nie mają prawa wiedzieć, chyba że im narrator wyszeptał na uszko.
Nagle Nataniel, po tym jak rzucał deklaracjami o zajmowaniu się dzieckiem, którego nie będzie, przypomina sobie, że już ma jedną dziewczynkę, którą powinien się zająć.
Nagle Nataniel zaczyna płakać, a oto czemu:
Ale Oliwia żyła jak pączek w maśle, utrzymywana przez ciężko harującą matkę. Matkę, którą ta harówka wreszcie wpędziła do grobu. Matkę, która z radością zajęłaby się jej dzieckiem, a swoim wnuczkiem czy wnusią.
No oczywiście! Babcia dziecka by się nim zajęła. Ojciec nie.
Mało tego, on uważa, że Marta zginęła przez Oliwię, a nie przez to, że on sam robi sobie wrogów gdziekolwiek pójdzie. Wiadomo, że nie jest winą Nataniela głupota i niezrównoważenie Joasi, ale normalny człowiek zadawałby sobie pytania, gdzie popełnił błąd, nawet jeśli by nie czuł poczucia winy. Naprawdę ani razu nie zastanowił się, jak mógł postąpić, by do podpalenia nie doszło? Przecież takie myśli są naturalne w obliczu utraty całego dobytku. Przygarnęłaby je pod swój dach i wychowywała z całą miłością, jaką odtrąciła Oliwia.Jeszcze to założenie, że Oliwia odtrąciła miłość, a nie że Marta po prostu nie umiała wychowywać dzieci…
Więcej: oprócz Marty był jeszcze on, Nataniel!Prawidłowa kolejność: matka, babka, niepełnosprawna sąsiadka, zapracowana sąsiadka, inne znajome kobiety, na szarym końcu ojciec. Szlachetnie wziąłby śpiące dziecko na spacer w wózeczku, tak regularnie, jak zagląda do Emilki: czyli raz na dwa tygodnie.
Jednak Oliwia, ta podła, ze wszech miar egoistyczna kreatura, wolała usunąć ciążę, zabić dziecko, zamiast pozwolić mu żyć u Marty czy Nataniela! Nie zapytała o zdanie ojca dziecka, nie poprosiła o pomoc własnej matki, po prostu... „pozbyła się”. A teraz co? Domagała się współczucia? Od Nataniela?!Nie zapytała ojca dziecka, który ją olał i nie interesował się, czy Oliwia czegoś potrzebuje, albo czy monitoruje stan płodu u ginekologa. Dziwna kobieta z tej Oliwii.
Wnioski Nataniela, jak dotąd:
Marta została zamordowana (zaharowana na śmierć) przez chciwą Oliwię → Oliwia powinna była zrzucić jej dziecko na głowę, bo najwyraźniej Marta nie harowała dość → przy okazji Nataniel nie zauważa, że gdyby Oliwia nie zrobiła aborcji, to Marta i tak nie zajęłaby się dzieckiem, bo NIE ŻYJE, miała śmiertelny zawał
– Zająłbym się nim – wykrztusił, czując, jak gardło ściska mu się z żalu za straconym maleńkim istnieniem i z wściekłości na Oliwię. – Nie zostawiłbym cię i zająłbym się tym dzieckiem.Nawet pogrążoną w żałobie Oliwię uderzyło, jakim debilem jest Nataniel.
Zmrużyła oczy.
– Serio? A przypomnieć ci twoje ostatnie słowa, jakimi mnie uraczyłeś? „Nie ożenię się z tobą”. Pamiętasz?
– To nie znaczyło, że wypieram się tego dziecka! Nie chciałem ciebie, a nie jego!
„Nie zostawiłbym dziecka i ciebie”, „Przecież już mnie zostawiłeś”, „Yyyy, ale dziecka nie!”. Oliwia to chyba jedyna postać, która wbrew narratorowi interpretuje zachowania innych, a nawet nie widziała, jak Nataniel obchodzi się z Emilką. Pewnie dlatego narrator tak jej nie znosi.
Macie pomysły, jak Nataniel sobie to wyobrażał? Pewnie tak: ojojoj, boli mnie noga, nie mogę przewinąć dziecka! Ojoj, no dobrze, podrzucę je do Marty!
– Więc teraz ty nie masz dziecka, a ja matki. Jesteśmy kwita – ucięła.Pamiętacie, jak rozkwasiła mu nos?! To było mocne!
Nataniel spojrzał na nią ze zgrozą. Ona traktowała to wszystko jak jakąś chorą rozgrywkę! Śmiercią niewinnej istoty mściła się na nim, Natanielu, chociaż to ona skrzywdziła jego, a nie na odwrót.
I nawet specjalnie nie obwiniała się za tę śmierć!Wcale nie płakała dwa tygodnie w łóżku, że to karma. Wcale mu z bólem nie powiedziała przed chwilą, że w krótkim czasie straciła jego, dziecko i matkę.
Nagle poczuł do dziewczyny bezgraniczną odrazę. Chciał wyjść stąd, natychmiast! Z tego pokoju, potem z domu, i uciec daleko stąd. Biec przed siebie dotąd, aż zostawi w przeszłości podłą, zepsutą do szpiku kości Oliwię z jej bezgranicznym, zimnym i wyrachowanym egoizmem.
Jak obowiązki wzywają, to noga boli, ale w obliczu konfrontacji nagle staje się szybkonogim Achillesem.
Uniosła się nagle, wpiła palce w jego ramiona i zaczęła go do siebie przyciągać. Wielkie, złote oczy, w których swego czasu się zakochał, błyszczały gorączką i szaleństwem.
– Nie mogę być sama, rozumiesz? Nie mogę! – wyszeptała, po czym przywarła ustami do zaciśniętych warg chłopaka.
Odepchnął ją ze wstrętem, teraz dokładnie wiedząc, co czuł Siergiej. Oliwii, temu trującemu bluszczowi, było wszystko jedno, dookoła kogo się owija. Byle nie stracić żywiciela. Byle nadal ktoś ją karmił, ubierał, dawał na czynsz i „na waciki”.
Projekcja stulecia! To przestaje być śmieszne, on co chwilę przypisuje jej własne wady i własne złe czyny. Czy jest coś, co widzi poprawnie, tak jak się wydarzyło? Rozumiem, że jej rzucenie się mu na szyję może być odstręczające, ale raczej nie dlatego się rzuca, by znaleźć sponsora…
Bardzo bym chciała wierzyć, że Nataniel naprawdę zająłby się dzieckiem i boli go jego strata, dlatego tak się wścieka, ale oczywistym jest, że po prostu chce uchodzić za pokrzywdzonego. Cały czas JA straciłem dziecko przez tę zołzę, MNIE to skrzywdziło, ONA jest zła, JA nie! I ani słowa o tym, jak wyobrażał sobie syna czy córkę i pogruchotane marzenia z tym związane.
Bardzo bym chciała wierzyć, że Nataniel naprawdę zająłby się dzieckiem i boli go jego strata, dlatego tak się wścieka, ale oczywistym jest, że po prostu chce uchodzić za pokrzywdzonego. Cały czas JA straciłem dziecko przez tę zołzę, MNIE to skrzywdziło, ONA jest zła, JA nie! I ani słowa o tym, jak wyobrażał sobie syna czy córkę i pogruchotane marzenia z tym związane.
Dziecko, matka... Śmierć tego pierwszego nie miała dla niej żadnego znaczenia. Nataniela i tak straciła.Ahaaa, ale zobaczcie: dosłownie przed sekundą było „nie zostawiłbym cię i zająłbym się tym dzieckiem”. Czyli on doskonale zdaje sobie sprawę, że by go nie było przy dziecku, a w wychowanie bardziej zaangażowana byłaby cała Senna tylko nie on, zajęty szukaniem żony lepszej niż Oliwia. Jego roszczeniowość przekracza wszelkie granice.
Poza tym czy on siedzi w jej głowie, że wie, po kim płacze, a po kim nie? Zwłaszcza że – jeszcze raz to powtórzę – przed chwilą z żalem mówiła o stracie dziecka. A z Martą sytuacja jest oczywista. Oliwia próbowała się pogodzić z nią niejednokrotnie, nawet zdała się na matce w wyborze chłopaka i jak się to skończyło (pamiętacie jak Marta chciała ich wyswatać? A potem zaciekle broniła Nataniela, gdy Oliwia skarżyła się, jak ją potraktował?). Wraz ze śmiercią matki straciła możliwość na porozumienie, przegadanie przeszłości, a z tym ciężko jej się pogodzić.
Postanowiłam zrobić eksperyment i wyciąć przemyślenia Nataniela. Zobaczcie, jakby to wyglądało jako scenariusz do filmu i czyją stronę wziąłby odbiorca:
Sypialnia Siergieja, Nataniel wchodzi i łapie Oliwię za rękę.
NATANIEL
Oliwio, jestem przy tobie. Wiem, że jest ci ciężko, wiem, jak bardzo rozpaczasz, i jestem przy tobie.
Nie zostawię cię samej z tym bólem. Oliwio?
OLIWIA
Ty nic nie rozumiesz. To kara. Kara za to, co mu zrobiłam.
NATANIEL
Siergiej nie ma do ciebie pretensji, wierz mi. Miałaś prawo... szukać u niego odrobiny współczucia. On to rozumie. I zależy mu tylko na tym, byś wyzdrowiała
Oliwia wiedźmowato chichocze.
OLIWIA
A co ma do tego Siergiej? To bydlę? Ja zrobiłam to jemu. Rozumiesz? Naszemu dziecku.
NATANIEL
Co zrobiłaś dziecku?
OLIWIA
Zabiłam je!
Nataniel wykręca Oliwii ręce i miażdży je, ta próbuje się wyrwać i dopiero po chwili jej się udaje.
NATANIEL
Usunęłaś ciążę?
OLIWIA
Dzień wcześniej, rozumiesz? Dzień wcześniej pojechałam do Czech i się go pozbyłam.
NATANIEL
(krzycząc) „Pozbyłam się”?! Pozbyć można się niechcianego mebla, ale nie dziecka!
OLIWIA
Właśnie! I za to zostałam ukarana. Straciłam i dziecko, i matkę. I ciebie.
Nataniel wściekle zaciska szczęki i patrzy z nienawiścią na płaczącą Oliwię.
NATANIEL
Zająłbym się nim. Nie zostawiłbym cię i zająłbym się tym dzieckiem.
OLIWIA
Serio? A przypomnieć ci twoje ostatnie słowa, jakimi mnie uraczyłeś? „Nie ożenię się z tobą”. Pamiętasz?
NATANIEL
To nie znaczyło, że wypieram się tego dziecka! Nie chciałem ciebie, a nie jego!
OLIWIA
Więc teraz ty nie masz dziecka, a ja matki. Jesteśmy kwita.
Odraza maluje się na twarzy Nataniela.
Nagle Nataniel wychodzi na strasznego, nieodpowiedzialnego skurwiela, prawda?
– Marta była ubezpieczona – padło nagle od progu. Siergiej stał w drzwiach – Nataniel mógł tylko zgadywać, ile zobaczył i usłyszał – i patrzył na dziewczynę lodowatym wzrokiem.Przed chwilą jęczał, jak bardzo kochał Martę, a teraz traktuje jej cierpiącą jedynaczkę jak ostatnią szmatę i dopisuje jej chore intencje. Brak mi słów, jak bardzo to obrzydliwe. Zwłaszcza że „kolejnego” sugeruje, że jakiś już był – czemu nic o tym nie wiemy? Może Siergiej ma na myśli Nataniela i przypisuje jej kradzieże Iwony?
– Marta parę lat temu wykupiła polisę na życie. Nie martw się, będziesz bogata. Nie potrzebujesz ani Nataniela, ani mnie, żeby przez jakiś czas, dopóki nie przepieprzysz tych pieniędzy, żyć w dostatku. Potem znajdziesz pewnie kolejnego frajera, który będzie cię utrzymywał.
– Ja... Ja nie... Nataniel, ty chyba nie myślałeś, że ja... Że mi chodzi o pieniądze. Nie mogę być sama! Boję się! Straciłam matkę... Ojca nie obchodzę. Jak możecie być tak bezduszni, żeby... – Po policzkach płynęły jej łzy jak grochy, ale i Nataniel, i Siergiej patrzyli na nie obojętnie.Oni wiedzą najlepiej.
Nie to, żeby nie wierzyli w szczerość tych łez, jednak rozpacz dziewczyny przestała ich wzruszać. Oliwia nie żałowała matki ani dziecka. Żałowała jedynie siebie.
Pamiętacie, jak przy okazji odwiedzin Joasi i Nataniela u Siergieja pisałam, że oni naprawdę nie liczą się z kobietami i wyczuwa się pogardę, ile razy dochodzi do konfrontacji? Tu czuć to aż za bardzo. Wszystkie trzy postacie mają niestandardowe podejście do seksu (są rozwiązłe w sposób, z którego da się odczytać nie wrodzony hedonizm, a jakieś problemy z bliskością czy samooceną), ale tych dwóch przypisuje swoje zachowania Oliwii. Czemu przypisuje, zapytacie, przecież ona też taka jest? Bo nie zwierzała się im ze swoich związków i przygód, wobec Nataniela kreowała się na bardziej niewinną, niż jest. Nie mają prawa wiedzieć, chyba że im narrator wyszeptał na uszko.
– Nat, zabierz mnie stąd. – Próbowała pochwycić dłoń chłopaka. – Sodarow, bydlak jeden, ma na ciebie zły wpływ. Wierzysz w każde oszczerstwo, jakie na mnie rzuca ten mściwy skurwiel, ten zboczeniec. A wiesz, za co się mści? Zaraz po śmierci mamy próbował się do mnie dobierać. Wyobrażasz sobie?! Zwabił mnie tutaj tylko po to...
– Wychodzę – syknął Sodarow, pobladły z furii. – Wrócę, jak dom będzie pusty. Nie życzę sobie obecności tej kłamliwej suki pod moim dachem.
– Widzisz! – wykrzyknęła Oliwia. – Nawet nie zaprzeczył! Mściwe bydlę.
Mamy dwie wersje wydarzeń według dwóch postaci:
1. Sodarow, który prawdopodobnie zdradzał Martę na prawo i lewo (a tylko z Iwoną został przyłapany), próbował uwieść Oliwię, ale ta go nie chciała
2. Oliwia, która również ma lekkie podejście do seksu i bliskości, próbowała uwieść Sodarowa, ale on nagle po śmierci ukochanej uznał, że nie wolno
Przy ich podejściu nawet nie tyle nie zastanawiam się, kto kłamie, tylko dziwię się, że do niczego nie doszło.
Przy ich podejściu nawet nie tyle nie zastanawiam się, kto kłamie, tylko dziwię się, że do niczego nie doszło.
Nataniel też miał dość. W łgarstwa dziewczyny nie wierzył nawet przez sekundę. Siergiej mógł być łajdakiem i babiarzem, jednak w tym przypadku chłopak wierzył jemu, nie tej odstręczającej, zepsutej do cna dziewczynie.
BO JEJ NIE LUBIŁ. Znowu: kobietom się po prostu nie wierzy. Oliwia nie daje sobie wchodzić na głowę jak Asia, którą wystarczyło obrazić, więc trzeba jej przypisać różne obrzydliwe cechy.
Ewentualnie obaj mają kompleks madonny i ladacznicy i boją się kobiet, które okażą im choć cień zainteresowania. Pamiętacie furię Siergieja, gdy Asia próbowała z nim flirtować? Albo jak nazwał Iwonę dziwką, bo przybrała korzystniejszą pozę podczas opalania się?
Bo serio, nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego mogliby tak nienawidzić Oliwii, same uprzedzenia. Nataniel to jeszcze, nie rzuciła się zająć Emilką w ciągu pierwszej godziny pobytu u niego jak jakiś obcy chłop, ale co strasznego zrobiła Sodarowowi? Nie zalała się łzami jak zlękniona dziewica, gdy ten zaproponował romantyczne pocieszenie, tylko bredziła coś o matce, a to się nie godzi?
Ewentualnie obaj mają kompleks madonny i ladacznicy i boją się kobiet, które okażą im choć cień zainteresowania. Pamiętacie furię Siergieja, gdy Asia próbowała z nim flirtować? Albo jak nazwał Iwonę dziwką, bo przybrała korzystniejszą pozę podczas opalania się?
Bo serio, nie widzę żadnego racjonalnego powodu, dla którego mogliby tak nienawidzić Oliwii, same uprzedzenia. Nataniel to jeszcze, nie rzuciła się zająć Emilką w ciągu pierwszej godziny pobytu u niego jak jakiś obcy chłop, ale co strasznego zrobiła Sodarowowi? Nie zalała się łzami jak zlękniona dziewica, gdy ten zaproponował romantyczne pocieszenie, tylko bredziła coś o matce, a to się nie godzi?
Nie mieściło mu się tylko w głowie, jak Marta, dobra, serdeczna, współczująca doktor Kraszewska, mogła wychować kogoś tak podłego jak Oliwia... Chyba że córka wdała się w ojca, a nie w matkę.
Tak działa wychowanie. Zła krew zawsze wyjdzie. Czyli że Emilkę za dziesięć lat czeka prostytucja i przekręty.
– Ubieraj się. Wracasz do dworu. Siergiej nie ma obowiązku dłużej przytobie skakać – rzucił sucho.
– Ta. Pewnie. Do dworu. Będę sama mieszkała na tym zadupiu, sama paliła w piecu, sama sprzątała tę ruderę... Jeszcze czego. Wracam do Warszawy! Pierwszym pekaesem! Nie zatrzymasz mnie tutaj! Sprzedam ten dwór, gdy tylko... tylko... – Rozpłakała się ponownie.
Od czasu do czasu nawet do jej czarnego serca docierała okrutna prawda: nie ma już matki, jest sierotą, Marta zmarła i nigdy więcej Oliwia jej nie zobaczy.
Też ma czarne serce. Ktoś by pomyślał, że zaraziła się drogą płciową tą chorobą.
Słuchajcie, dawno nie czytałam tak donośnego głosu po stronie pro-choice. Raczej nie takie były intencje autorki, ale nie sposób nie wczuć się w sytuację Oliwii, która musi stawiać czoła szalonemu, agresywnemu ojcu dziecka, histeryzującej matce i ojczymowi, który jej nienawidzi, bo jest głąbem i kryminalistą.
Słuchajcie, dawno nie czytałam tak donośnego głosu po stronie pro-choice. Raczej nie takie były intencje autorki, ale nie sposób nie wczuć się w sytuację Oliwii, która musi stawiać czoła szalonemu, agresywnemu ojcu dziecka, histeryzującej matce i ojczymowi, który jej nienawidzi, bo jest głąbem i kryminalistą.
– Może odkupisz go ode mnie? – Podniosła pełne łez oczy na stojącego w milczeniu Nataniela. – Straciłeś dom. Jeśli chciałbyś tu zostać...
– Za co? Wiedziałaś, że nie jestem bogaty, jeszcze wtedy, gdy udawałaś zakochaną. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Siergiej ma pieniądze. Może powinnaś postawić na niego?
Udawała, lol. Dobrze, że mieliśmy jej perspektywę i wiemy, że naprawdę była zakochana.
Nagle Nataniel, po tym jak rzucał deklaracjami o zajmowaniu się dzieckiem, którego nie będzie, przypomina sobie, że już ma jedną dziewczynkę, którą powinien się zająć.
– Dobrze. Zdobędę pieniądze na czynsz, o ile nie będziesz zbyt pazerna – odezwał się niechętnie.
– Potrzebne mi dwa tysiące miesięcznie, nie więcej. Mam trochę kasy, odłożonej na wyjazd do Stanów, a jeśli Sodarow mówił prawdę o ubezpieczeniu...
„Dwa tysiące...” – tylko tyle Nataniel usłyszał. „Skąd ja ci wytrzasnę dwa tysiące miesiąc w miesiąc, mając na utrzymaniu dziecko, gdy mój cholernie drogi laptop trafił szlag, nie mam ciuchów na zmianę, nie mam nawet co do gęby włożyć, bo lodówka wraz ze spiżarnią spłonęły... Skąd wezmę dwa tysiące na czynsz...?!”
Dziecko na utrzymaniu Zosi, magiczna lodówka, w której regularnie pojawiało się jedzenie od Marty, spłonęła… DRAMAT, PANIE!
Nagle Nataniel zaczyna płakać, a oto czemu:
Jeszcze tydzień temu miał w komodzie trzydzieści tysięcy, które Iwona przysłała mu na wychowanie Emilki, ale i te pieniądze uleciały z dymem. I to dosłownie...
Czyli przez cały ten okres miał w skarpecie nieruszone TRZYDZIEŚCI TYSIĘCY, ale nie wydał ani grosza, pasożytując z przyzwyczajenia!
Przypomnijmy, że w drugiej części bohaterowie mieli różne problemy finansowe – Iwona wyszłaby szybciej, gdyby udało jej się spłacić ofiary, Marta nie mogła pozwolić sobie na odkupienie od prawnika (którym się okazał Siergiej) dworku… Emilka miałaby nowe ubrania!
Iwona powinna była to przemyśleć i kazać Siergiejowi wypłacać kieszonkowe pasożytowi. W ten sposób oszczędziłaby mu przemiany w pirata, bo musiałby siedzieć w Sennej, a nie jeździć po Ukrainie ogarniętej wojną.
– Zdobędę forsę – powtórzył przez zaciśnięte gardło. – Dwa tysiące. Co miesiąc. – I wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi.A wiecie co jest najsmutniejsze? Że Siergiej i Nataniel zajęci linczowaniem cierpiącej Oliwii zupełnie zapomnieli o swoim starym druhu, którego podobno bardzo cenią. Znaczy załamany Mateusz został sam, ZNOWU. Między wierszami da się wyczuć pogardę, że nie poradził sobie ze stratą „z godnością”, ale trudno mu się dziwić, skoro ile razy napotyka na trudności w życiu, dociera do niego, że nie ma przyjaciół.
Oślepiony wściekłością i łzami, nie widział Siergieja, który przyglądał mu się z drugiego końca korytarza. On odprowadził chłopaka zamyślonym spojrzeniem, po czym sięgnął po telefon i wybrał numer.
– Musimy pogadać – rzucił, gdy odebrano połączenie. – O pewnym długu i nie tylko.



Bardziej od powrotu analizy cieszy mnie chyba tylko to, że moja ulubiona postać w tym gniocie znalazła więcej sposobów, by Natanielkowi dosrać. Nie wszystkie bohaterki noszą peleryny.
OdpowiedzUsuńTak, team Oliwia!
UsuńMimo wszystko dobrze, że będzie jej teraz mniej, bo niedobrze mi się zaczęło robić od takich ilości wylewanego na nią jadu.
"Człowieku, ożeń się z nią, to ostatnia szansa dla tego dziecka" - Jezu, czemu zyczysz tej weterynarz przemocowca, co ona ci zrobila takiego o.O to juz lepiej dla wszystkich zeby faktycznie zostawil to dziecko niz sie wiazal i podtruwal wszystkich swoja toksycznoscia.
OdpowiedzUsuń"– Nie jest ci smutno, wujku, że ja tu zostanę, a ty będziesz sam? – musiała zapytać.
Gdyby pięcioletnie dziecko w obliczu kolejnego porzucenia, strachu i niepewności wykazało się przy mnie taką empatią wobec bliźnich" - Otoz to jest bardzo czesty symptom u dzieci zle traktowanych, ktorymi rodzice sie nie zajmowali albo robili to zle. Kontroluja swoje otoczenie i bardzo ciezko jest to przelamac.
"Jak Marta, Mateusz, a przedtem jego mama.
Wszyscy na „M”! Ciekawe, kto umrze następny." - Mateusz, bo mama i Marta juz nie zyja :P
"Nataniel nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby dziewczynie coś się stało. Nosiła przecież pod sercem jego dziecko..." - O, przypomnial sobie...
Btw, te podtytuly sa przepiekne :D
"Marta odeszła, nikt nie pierze, nie prasuje!" xD
"Siergiej nie miał już dla kogo pachnieć" xDxDxD
"Więcej: oprócz Marty był jeszcze on, Nataniel!
Prawidłowa kolejność: matka, babka, niepełnosprawna sąsiadka, zapracowana sąsiadka, inne znajome kobiety, na szarym końcu ojciec." Ile razy jest o przemysleniach Nataniela, tyle razy musze czytac na raty i oddychac w papierowa torbe, tak mnie ten typ wkurwia :P
"Tak działa wychowanie. Zła krew zawsze wyjdzie." - krew pyziacza...!
"„Dwa tysiące...” – tylko tyle Nataniel usłyszał. „Skąd ja ci wytrzasnę dwa tysiące miesiąc w miesiąc" - Jprdl, przeciez to za dwor z ilomas hektarami ziemi, czego on sie spodziewal.
Dlaczego Michalag jest.
Masz rację, odwołuję to życzenie ślubu, ale za bardzo nie mam pomysłu, gdzie dziecko ulokować. Najlepiej Emilce mimo wszystko było z Martą, która się mocno angażowała do momentu przyjęcia pracy w szpitalu.
UsuńPrzecież jeszcze Micińskie są na M ;)
Nataniel w ogóle w tej książce ma nagłe refleksje, bo najwyraźniej inaczej nie da się popychać fabuły do przodu.
Teoria z krwią będzie miała swoje rozwinięcie już w kolejnej notce. Niestety Emilka ma najgorszą kombinację genów w powieści, więc chyba doszło do jakiejś mutacji, że przyjmuje wszystko na luzie :P
No jak to, spodziewał się, że pozwoli mu sypiać w wielkim dworze za darmo, bo co to ma być; pierwszy się tam włamał, to tak jakby jego. No i spadek dostanie dodatni, nie to co on, Nataniel.
Dlaczego żaden z bohaterów nie zauważył, że Oliwia nie ma chyba żadnego powodu, aby pasożytować na Natanielu, który sam jest pasożytem? Seriously, to jest szalenie nieprawdopodobne psychologicznie, oczekiwać pomocy od: 1) bezdomnego Nataniela (ten jego "majątek" to trochę, deus ex machina, zanim wyskoczył, już zdążył spłonąć), 2) człowieka, który jest w takiej samej sytuacji jak Oliwia, bo przecież też stracił jedynego żywiciela. Naprawdę, jestem bardzo zdziwiony, bo to jest po prostu aż uderzająco nieprawdopodobne.
OdpowiedzUsuńSłabe jest też to "już od biedy ci pomogę", bo w sumie on nie ma żadnego obowiązku, nawet nie tyle prawnego, co moralnego - wydaje mi się, że jakby miał być przedstawiony jako bohater pozytywny, to ok, czuje przekonanie, że powinien pomóc, to niech zdusi w sobie ten weltschmerz i pomaga, a nie tą pomocą tak w pysk rzucać, z "zaciśniętym gardłem" (ha! oczekiwać od Nataniela, że cokolwiek w sobie zdusi, dobre sobie!).
Mnie od początku dziwi, jakim cudem to jest pozytywny bohater; motyw pomagania bliźnim z przymusu, z wygrażaniem i zaciśniętymi pięściami jeszcze się kilka razy pojawi.
UsuńA łaskawe płacenie czynszu? Co to za pomoc? Tu mały spojler: Nataniel przez dwa tygodnie spał w dworku, czego Oliwia nie zauważyła, bo najwyraźniej przyjechała na pogrzeb, a tych parę dni po spędziła u ojczyma. Pewnie Nataniel jej „pomaga”, bo zaraz zauważyłaby, że ktoś w domu Marty bezprawnie koczuje. Oliwia to nie Asia czy Zosia, mogłaby mieć pretensje. Bo masz rację, w momencie gdy przestało ich łączyć wspólne przyszłe dziecko, zniknęły zobowiązania – ich romans de facto potoczył się tak szybko, że spędzili ze sobą tydzień. Coś esemesowali, ale to tyle – praktycznie obcy ludzie.
Wydaje mi się, że odruchowy zarzut o pasożytowanie wynika z wniosków dotyczących relacji Marta-Oliwia, jakie wszyscy (łącznie z Mateuszem) mieli. Coś dzwoniło, ale nie w tym kościele, bo wyciąganie kasy od matki to objaw patologii, może skutek, nie jej przyczyna. A nikt nie widzi pasożytowania Nataniela, bo to jednak bezdzietne towarzystwo (nie licząc Marty), może brakuje im przyjaciół, młodych ludzi, poczucia bycia potrzebnymi czy autorytetami.
Jestem ciekawa co w ogóle zmotywowalo nataniela do zostania toprowcem. Ani altruista, ani żeby zarobić... ja wiem ze michalag pewnie chciała po prostu dodać mu punktów zajebistosci, ale czemu topr jak on tam jak pięść do nosa.
OdpowiedzUsuńPoza tym Emilka naprawdę nie ma charakteru poza "uroczy pajac" (kocham to określenie xD), równie dobrze mogłoby jej nie być. W przyszłości jak ta trauma się pokaże to z pajaca będzie Stańczyk xD
Świetne spostrzeżenia! Emilka-Stańczyk :D
UsuńNa podstawie §5 Statutu TOPR:
"Członkowie TOPR są:
a) honorowi,
b) czynni,
c) dożywotni,
d) kandydaci"
Trzeba odbyć rozmowę kwalifikacyjną – wyobrażacie sobie, co Nataniel nagadał komisji? "Nigdy nie uderzyłem kobiety i mam zasady, nie podoba mi się Pałac Kultury"? Pierwsze lepsze źródło mówi o wieloetapowym szkoleniu i egzaminach, a wszystko to trwać może kilka lat. Nataniela kariera skończyła się, gdy miał 20 lat. Może któryś z chłopaków matki był ratownikiem i załatwił mu bezproblemowe prześlizgnięcie się przez te wszystkie etapy, a dzień później Nataniel został kuternogą :P
Stęskniłam się za analizą więc z okazji jej powrotu powtarzam sobie całość, zwłaszcza że jak się zna całość, pewne rzeczy z przeszłości okazują się jeszcze głupsze i mniej spójne niż wcześniej. No i właśnie.
OdpowiedzUsuńW siódmym rozdziale pojawia się taki cytat:
"Gdyby Siergiej Sodarow wiedział, jaką przysługę wyświadcza młodemu mężczyźnie, podpuszczając go do jazdy na grzbiecie czarnego ogiera, zrobiłby po raz drugi to samo czy nie? – Nataniel po wielekroć zadawał sobie to pytanie, gdy wracał pamięcią do tego dnia. Dnia, który zmienił wiele. Może nawet wszystko…" i tu się zastanawiam:
Dzięki dzikiej jeździe Kretynoga Nataniel uratował Asię, która spaliła mu chatę i zafundowała całą tę emocjonalną kaszankę jaka się teraz dzieje.
Czy to jest ta "przysługa"? Bo ja naprawdę chcę być optymistką i założyć, że aŁtorkasia wcale nie zapomina co napisała dwie strony temu, a co dopiero dwie książki temu.
Kretynoga <3
UsuńWłaśnie trudno powiedzieć, co Michalak miała na myśli – obstawiam, że nic, rzuciła coś, co jej wyglądało poetycko. Nawet nie pamiętałam tego fragmentu; coś jak początek o Natanielu, który stracił wszystko, ale należy do ludzi, którzy są szczęśliwi nawet, jak wiatr im wieje w oczy.
Jeśli wszystkie tomy były już wtedy zaplanowane, to co miałoby to znaczyć? Opcja 1 to ratowanie Asi, płonąca chata i śmierć Marty, których można uniknąć tylko opcją 2: zabijając Asię w wypadku? Nic pomiędzy?
No chyba że to rzeczywiście przysługa, bo dzięki wdzięczności ojca Marka zapewnił sobie chatę.
I tak oto czarny charakter serii, znienacka dwuoki Sodarow, okazuje się mieć najwięcej szarych komórek i jakieś poczucie odpowiedzialności...
OdpowiedzUsuńNatanielu, idź wpizdu. Wszystkim będzie lżej.
A to dopiero początek! Siergiej – ten zły, chmurny mężczyzna na koniu – gwałtownie dziadzieje w trzecim tomie, o czwartym nie wspominając. Mateusz zabierze mu trochę odwagi natomiast Nataniel… Nataniel raczej pozostanie sobą ;)
UsuńNaprawdę świetnie napisane. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń37 yrs old Database Administrator III Teador Tear, hailing from Mont-Tremblant enjoys watching movies like Joe Strummer: The Future Is Unwritten and Archery. Took a trip to Barcelona and drives a Ferrari 250 LM. strona tutaj
OdpowiedzUsuń