4.3 Rozdział 9, 10, 11 i 12
ROZDZIAŁ IX: TELEPATYCZNE PROWADZENIE SAMOCHODU
Bohater wspomina, jak spał oddzielony od Natalią cienką ścianą i jak fantazjował, że się całują.
Nataniel najwyraźniej również zdziadział, bo wciąż próbuje uspokoić Siergieja, zamiast cieszyć się na nadchodzące mordobicie.
Siergiej bierze go za kołnierz, a ten się denerwuje i używa pięści. Chłopcy tłuką się kilka linijek, gdy niespodziewanie bezręki gladiator wygrywa:
Ciekawe, czemu kilka godzin wcześniej po wypadku samochodowym Damian nie miał szans w starciu z Siergiejem, a teraz będąc pijanym i po przejściu 20 kilometrów bez problemu go pokonał (powinien wytrzeźwieć podczas spaceru do domu, ale zaraz się okaże, że alkohol miał przy sobie, czyli pewnie popijał cały czas).
Damian wyciąga zza pazuchy wódkę, ale Nataniel wyrywa mu ją z ręki i wylewa.
Wszyscy trzej zaczynają się przepychać, aż w końcu temat wraca do prostytutek i wszystkim robi się szkoda Damiana, który nigdy nie zaruchał, bo nie ma ręki.
Siergiej skrada się do pokoju Magdy i myśli, jakie będą fajne seksy.
Szczekanie na Warszawę pominę, bo ta fiksacja robi się już nudna.
Jadwiga przechodzi do sedna: Damian pozostanie okropnie nieszczęśliwy, jak nie zacznie niedługo z kimś uprawiać seksu, więc go nie bijcie. Serio:
W międzyczasie Nataniel rozmawia z Damianem i tłumaczy mu, że ludzie z nim nie rozmawiają, bo sam się do nich nie odzywa, że nikt nie boi się brakujących rąk i takie tam truizmy.
Nataniel zapewnia go o atrakcyjności, mężczyźni klepią się po plecach i śmieją. Damian tak zachwyca się Natanielem, że gdyby nie to, że znam Michalak, spodziewałabym się nowego romansu, gdyż tak naturalnej chemii między postaciami nie było od początku serii. Wiem, że prawie wszystko wycięte i nie możecie być świadkami tej wiekopomnej chwili, ale nie ma czego żałować.
Na koniec Nataniel streszcza monolog Natalii z poprzedniego rozdziału, żeby Damian wiedział, kiedy i jak umarł każdy członek jej rodziny, po czym wszyscy idą spać.
ROZDZIAŁ XII: ZDROWE ZWIĄZKI Z ZEMSTAMI
Poranek w Marcinkach.
Siergiej się budzi.
NAGLE! Okazuje się, że Siergiej zawsze dba, by kogoś nie zapłodnić. Jak tak bardzo zależy mu na niezależności, to czemu przy Marcie temat nie istniał?
Do Siergieja chyba w ogóle nie dociera, że kobieta to istota ludzka, która ma uczucia, nie zabawka do jego dyspozycji, której celem życia jest zabawianie go. Zaś w przypadku Magdy sprawdza się moja teoria co do wpojonego jej przez dziadków modelu życia: sukcesu nie mierzy się pracą, finansami, doświadczeniami, podróżami, kontaktami międzyludzkimi, tylko zaklepaniem mężczyzny i urodzeniem mu dzieci. Była już wcześniej mężatką, więc to nie tak, że przed czterdziestką się nagle obudziła. Nie ma niczego na kształt syndromu sztokholmskiego (jej reakcja pod koniec rozdziału); wytrzymywała to wszystko, bo nawet bez oka jest najpiękniejszym mężczyzną w uniwersum, a to ważniejsze niż jakiś tam dobry charakter.
…a może chodzi o to, że miarą miłości i docenieniem kobiecej urody jest branie jej całymi dniami, choćby wbrew jej woli?
Magda zgarnia swoje rzeczy, torebkę z dokumentami i kluczyki, po czym wybiega z dworku i wskakuje do toyoty.
W poprzednim rozdziale Damian oburzył się, że sugeruje mu się powodowanie wypadku, a Jadwiga zapomniała go przeprosić. W tym rozdziale Siergiej i Nataniel planują, jak go pobić.
Wyprowadzę do sadu, wyleję na łeb wiadro lodowatej wody, prosto ze studni, a gdy wytrzeźwieje, po prostu mu wpieprzę. Jadwiga ma wystarczająco dużo zmartwień, by ten gnojek dorzucał jeszcze siebie i swoje nadęte ego.
– fantazjuje Siergiej, przyjacielski bandyta. Nataniel ma wątpliwości.
On, mimo że dwadzieścia lat młodszy od Sodarowa, zawsze odznaczał się większym rozsądkiem, a na pewno mniejszą porywczością, niż jego gnany kresowym wiatrem przyjaciel.
– fantazjuje o Natanielu narrator.
Właściwie nie wiadomo, dlaczego trzeba pobić Damiana; chyba po prostu dlatego, że nie stał razem z resztą towarzystwa i nie patrzył na znikającą karetkę. Zamiast tego wziął sprawy w swoje ręce i poszedł prosto do szpitala dopytywać o Natalię:
Damian (...) od dwóch godzin tkwił na szpitalnym korytarzu, czekając na jakiekolwiek wieści o Natalii.
(...) Damian wstał i zdecydowanym krokiem ruszył w kierunku pokoju lekarskiego. Zapukał i nie czekając na „proszę”, wszedł do środka. Doktor Kalinowski właśnie kończył dyżur. Zmęczony i zirytowany, obdarzył młodego mężczyznę chłodnym spojrzeniem.
– Pan szuka…? – urwał, bo na końcu języka miał: „…wyjścia”.
Podobno trzymamy z pozytywnymi postaciami, a nikt z towarzystwa nie lubi Damiana. Dlaczego? Bo nie ma ręki? Ładne rozprawianie się ze stereotypami na temat niepełnosprawnych.
Na szczęście nasz bohater powołuje się na Jadwinię, a to imię-klucz do wszystkich tajnych informacji.
– Ach, młoda przyjaciółka Jadwini! Oczywiście, że kojarzę. Obydwie! Przyjechałem do zgłoszenia i zająłem się pacjentką tak, jak prosiła Jadwinia. Z najwyższą troską.
Innych pacjentów leczę na odwal się.
Okazuje się, że Natalia jest pod narkozą, bo trzeba było "ustabilizować kość", ale wszystko z nią w porządku.
– Mogę ją zobaczyć?
– Należy pan do rodziny zapewne?
– Tak. Jestem jej kuzynem. Ciotecznym…
Jaki wiarygodny tekst, pogratulować.
Lekarz przerwał mu machnięciem ręki, jakby codziennie ktoś wciskał mu taki kit. I zapewne ktoś codziennie próbował. Nie każdy jednak był protegowanym Jadwigi Dąbrowickiej, emerytowanej psycholog, która swego czasu pracowała z oddaniem także w tym szpitalu.
Marta
|
Jadwiga
|
|
Karmi ludzi
|
✓
|
✓
|
Ma dworek
|
✓
|
✓
|
Jedno dziecko, które odeszło
|
✓
|
✓
|
Pracowała w szpitalu
|
✓
|
✓
|
Umiera po jednym tomie
|
✓
|
???
|
– Proszę za mną. Chyba mogę pana do naszej ulubionej pacjentki wpuścić. Ale tylko na minutkę, najwyżej dwie!
Dwie godziny temu po Natalię przyjechała karetka, teraz budzi się z narkozy. Czy ktoś, kto się lepiej zna, może mi powiedzieć, czy to jest realistyczne i wskazane, żeby do ludzi po operacji wparowywali znajomi po takim czasie?
Damian z Natalią przekomarzają się chwilę (powtórka ze wszystkiego, co dotąd widzieliśmy), po czym ta zasypia, bo jest zmęczona.
Wyszedł z sali, zamykając cicho przeszklone drzwi, usiadł na korytarzu i przygotował się na dłuuugie czekanie.
Czy randomy mogą w szpitalu na oddziale chirurgicznym siedzieć sobie na środku korytarza, żeby pielęgniarki się potykały, a krwawiący ludzie spadali z wózków?
Gdy pozostajesz ze sobą sam na sam (...) pozostaje ci jedno: zmierzenie się z myślami, przyjrzenie się własnym postępkom i zachowaniu. A to bywa ciężkie. Już łatwiej zaharować się na śmierć, niż spojrzeć w lustro i szczerze przyznać: „Damian, jesteś skończonym bydlakiem i sukinsynem”.
Pomijając to, że tylko mała część populacji może spoglądać w lustro i mówić do siebie Damian, dlaczego jest skończonym bydlakiem i sukinsynem? Dlaczego Nataniel to złoty chłopiec, a ten to bydlak? Natalii poza gburowatym zachowaniem nic nie zrobił… Ba, refleksem uratował jej życie, gdy szarpnął za kierownicę, jak Natalia zjechała na przeciwległy pas. Prawdę mówiąc, gdyby nie jego gburowatość, poniekąd uzasadniona – wszyscy widzą w nim chłopca do bicia, Jadwinia ufa bardziej obcej kobiecie niż swojemu wychowankowi, Natalia głośno podnieca się jego samodzielnością – budziłby cieplejsze uczucia niż nieodpowiedzialna Natalia, która nie umie prowadzić, od pierwszej sceny chce być pasożytem i ma takt słonia w składzie z porcelaną. Damian jest przynajmniej zaradny, pracowity, uratował siostrę i teraz Natalię!
Takimi słowami poczęstował samego siebie przed chwilą, kiedy ujrzał w szklanej tafli nad szpitalną umywalką własne odbicie. Z początku wszystko było okej, patrzył na pociągłą, nawet przystojną, zdecydowanie męską twarz bez odrazy. (...) Tego wieczoru, gdy przenosili meble, siłą rzeczy nie raz ich ciała się zetknęły. Ona wsparła się o jego ramię, on musnął udem jej biodro. Niewinnie! Całkiem niechcący! Ale skóra paliła go potem żywym ogniem, a w lędźwiach czuł bolesne pragnienie.
Tak, w tym samym akapicie Damian patrzy sobie na swoją męską twarz i dochodzi do wniosku, że pali go w lędźwiach. Chyba na swój widok.
Ale Damian, niczym Nataniel w pierwszej części, wciska sobie, że dziewczyny i seks to nie dla niego, ponieważ:
Po prostu nie mieściło mu się to w głowie. Jak niby mieliby się kochać? On w bluzie? A może nagi, tylko kikut owinąłby ręcznikiem?W przeciwieństwie do Nataniela Damian jednak wie, jak uniknąć wybuchowej choroby lędźwi:
Teraz było łatwiej. Swoje potrzeby – bo miał je przecież, na Boga, jak każdy normalny facet! – ogarniał szybko i własnoręcznie, nienawidząc i siebie, i… tego. Ale było łatwiej.
Ma poczucie winy, ale przynajmniej wie, że nie oślepnie. Widać edukacja w sierocińcu była na wyższym poziomie niż w domu Nataniela.
Bohater wspomina, jak spał oddzielony od Natalią cienką ścianą i jak fantazjował, że się całują.
W nocy, gdy Ala zasnęła, wstał, podszedł na palcach do ściany i położył na niej dłoń. Wyobraził sobie, że lekko pchnie, mur runie, a on znajdzie się w sypialni dziewczyny. Z początku przestraszoną weźmie w ramiona, utuli – w całkowitych ciemnościach, tak że ona zapomni o jego nieszczęsnym kikucie – zacznie głaskać Natalię po włosach, plecach, ramionach. Potem, gdy już ją oswoi dotykiem, poszuka jej ust i… w tym momencie Ala zaczęła płakać, a Damian nigdy się nie dowie, co byłoby dalej. Piękne marzenie prysnęło. A całą frustrację wylał na dziewczynę nazajutrz w samochodzie.
Zastanówmy się… spanie z kobietą w tym samym budynku jest już powodem do fantazji, niestety Damian najwyraźniej cierpi na jakąś chorobę, która ogranicza mu wyobraźnię, ponieważ nie potrafi wyobrazić sobie tej ekscytującej sceny jeszcze raz. A w samochodzie był zły na Natalię, bo Ala przerwała mu myślenie o rozwalaniu ściany. Logiczne!
Teraz przez jego podłość leży połamana na OIOM-ie, a on patrzy w lustro i hamuje się z całych sił, by nie splunąć na swoje odbicie.
Damian uważa, że skoro był niemiły dla Natalii, to on wpakował samochód do rowu, a nie ona. Wydaje mi się, że to jednak kierowca jest odpowiedzialny za obsługiwanie kierownicy, ale co ja tam wiem. Przez kolejne kilkanaście linijek bohater rzuca sobie w lustro wyzwiska, po czym idzie po wódkę.
Monopolowy był niedaleko. Dosłownie za rogiem.
ROZDZIAŁ X: JASKINIOWCÓW Z DZIDĄ POLOWANIE NA DAMIANA DUPĘ
W Marcinkach jest wieczór, a Nataniel z Siergiejem nadal planują, jak spuścić Damianowi łomot. Ten ostatni struga nożem w drewnie coś niedobrego, niby mimochodem, opowiadając, jaki z Damiana jest straszny drań. Chyba nie mają innych rozrywek.
– Notabene, ja na miejscu Jadwigi, mając takiego syna, dałbym mu dawno kopa w dupę, zamiast zawracać sobie nim głowę.
– Nie jesteś Jadwigą, a o Damianie nadal wiesz tyle, co nic. Z jakichś powodów jest w tym domu kochany i hołubiony, a mnie nie bardzo się podoba, że w to ingerujesz. Potrafisz czasami odpuścić?
– Nie, jeśli wredny szczeniak krzywdzi kogoś, kogo lubię i szanuję – odparł po prostu starszy z mężczyzn.
Dlatego nawet nie zapytamy Jadwigi, co o tym sądzi, tylko pobijemy jej ulubionego Damiana.
Tymczasem poznajmy traumy Jadwigi:
– Jadwiga należy do wymierającego gatunku prawdziwie dobrych, szlachetnych ludzi. Wiesz, kogo mi przypomina?Tak, wiemy. Tylko jest za stara dla Siergieja, dlatego jej nie podrywa.
Nataniel oczywiście wiedział. Wielką miłość Siergieja Sodarowa, doktor Kraszewską, którą ten stracił – obaj stracili, bo Marta była serdeczną przyjaciółką także Nataniela – w pewną tragiczną noc. Sodarow ledwie się pozbierał po tej stracie…To niby dla tych nowych czytelników, którzy wpadli w serię w tej części. Myślicie, że temat Marty się już wyczerpał? O ho ho! Tyle grupowego wycia jeszcze przed nami…
Tymczasem poznajmy traumy Jadwigi:
– I Jadwigę trzeba chronić przed takimi gnojkami jak Damian albo już dziś można się z nią żegnać. Jest po wylewie. (…) Z dziesięć lat temu, wracając znad morza całą rodziną, mieli wypadek samochodowy. Jakiś sukinsyn wyprzedzał na trzeciego, czy dziesiątego, i wbił się w ich auto. Syn i mąż Jadwigi zginęli na miejscu, ją ledwo odratowano. Długo chorowała. Potem jeszcze ten wylew. Trzeba o nią dbać jak o dobro narodowe, ja ci mówię, Nat.Wyprzedzasz? Licz się z tym, że na jezdni pojawi się koń z kuternogą znikąd; ćpun postanowi zamordować cię za pomocą zderzenia, samemu siedząc w prawie-czołgu; na drodze w sekundę wyrośnie potężny dąb.
Nataniel najwyraźniej również zdziadział, bo wciąż próbuje uspokoić Siergieja, zamiast cieszyć się na nadchodzące mordobicie.
– Ty byłeś lepszy? Tak z ręką na sercu? Twoja matka nie płakała przez ciebie?Czujecie to? Struga sobie gałąź na dzidę, którą przebije wroga. Mężczyźni tacy groźni, tacy jaskiniowi. Nasze zbieracko-łowieckie plemię ma najwyraźniej rozdzielone zadania adekwatnie do możliwości: Madzia i Zosia lulają dzieci do snu, czasem coś uszyją dla klanu lub wyleczą kogoś pierwotnymi sposobami jak masaż. Siergiej i Nataniel robią narzędzia z drewna albo po prostu drewno rąbią (era żelaza dopiero przed nami), a potem biją wrogów. Mateusz jest łowczym, bo regularnie siedzi z wędką nad jeziorem albo zastawia pułapki, a do tego właśnie zajmuje się wszystkimi zwierzętami całej drużyny, obsługując domki letniskowe Siergieja (taki spojler).
Sodarow zbył te pytania milczeniem i powrócił do strugania drewienka.
Gdzie ten bękart się podziewa?! Jadwiga wystarczająco martwiła się o Natalię, teraz dochodzi niepokój o pieprzonego Damianka… Zabiję sukinsyna!– woła przyjacielsko bandyta.
Oni zdążyli odwiedzić Natalię w szpitalu, wrócić do domu, zjeść kolację, położyć dziewczynki spać – dzieciaka Damiana również – sami wypić po piwie i obejrzeć mecz, a bękarta jak nie było, tak nie ma.Rozrywki mężczyzn: piwko, prostytutka, bicie, mecz.
Siergiej… wyszedł zapolować.Z tą wystruganą włócznią, nie przesadzam. Nataniel skrada się za nim.
Siergiej zamarł nagle bez ruchu, a potem powoli zaczął się podnosić. Nataniel oderwał plecy od muru i spojrzał w tym samym kierunku co tamten. Oto drogą od strony pól zbliżał się, lekko chwiejnym krokiem, zbłąkany wędrowiec. – Mówiłem, że poszedł chlać, skurwiel – syknął Sodarow.Ja już mam co ruchać, dlatego teraz jestem Nataniel Uosobienie Spokoju i Harmonii, a nie Nataniel-furiat. Tobie się z Magdą nie układa, jak widać, przynajmniej w jednej dziedzinie.
– Panuj nad sobą, człowieku – rzucił tym samym tonem Nataniel. – Nie będzie żadnego mordobicia.
Autobus powrotny mu [Damianowi] uciekł, na taksówkę nie miał forsy, więc ruszył do domu z buta. To przecież nie więcej niż dwadzieścia kilometrów, no nie?Ojej, biedny Damian nie wie, że przyszedł uczestniczyć w bójce.
Droga ciągnęła się bez końca, kwadranse zmieniały się w godziny, a on szedł przed siebie noga za nogą, podśpiewując coś pod nosem, by wreszcie ujrzeć w oddali światło na ganku. Ucieszył się, a jakże, bo zmęczony wędrówką, chętnie padłby na łóżko i zasnął, tak jak stoi, w bluzie, spodniach i butach. Przyspieszył kroku.
Siergiej bierze go za kołnierz, a ten się denerwuje i używa pięści. Chłopcy tłuką się kilka linijek, gdy niespodziewanie bezręki gladiator wygrywa:
Wyprowadził następny cios, w splot słoneczny. Sodarow z głuchym stęknięciem zgiął się wpół, by w następnej chwili dostać z kolana w podbródek. Padł jak długi, ogłuszony bólem. Napastnik pochylił się nad nim i syknął:A to dobre, kuternoga będzie ich pouczał.
– Wstawaj. Leżącego nie kopię.
– Nikogo nie będziesz kopał. Wystarczy – rozległ się spokojny głos za jego plecami.
Ciekawe, czemu kilka godzin wcześniej po wypadku samochodowym Damian nie miał szans w starciu z Siergiejem, a teraz będąc pijanym i po przejściu 20 kilometrów bez problemu go pokonał (powinien wytrzeźwieć podczas spaceru do domu, ale zaraz się okaże, że alkohol miał przy sobie, czyli pewnie popijał cały czas).
Drugi z mężczyzn, ten w jego wieku, Nataniel, nawet nie uniósł rąk, by się bronić. Damian powaliłby go jednym ciosem, jak tego gieroja…Damian najwyraźniej uważa się za kompletnie nieatrakcyjnego kalekę, ale równocześnie jest niewiarygodnie silnym kawałem chłopa, emanuje testosteronem i wybitnie daje w mordę. Myślałam, że u Michalak to synonim seksapilu…?
– Powiedziałem: wystarczy – powtórzył mężczyzna nadal spokojnie, ale teraz w jego głosie zabrzmiało ostrzeżenie. – Nam dwóm nie dasz rady. Spuścimy ci taki łomot, że Jadwiga cię nie pozna. I może wreszcie psami poszczuje.Przypominam, że to Siergiej wyskoczył z rękami na Damiana. Na domiar złego Nataniel recytuje mu wszystkie cechy charakteru, jakie na niego wyprojektował, ale to sobie darujemy. A potem to:
– Gdzieś był, gnoju, gdy my zajmowaliśmy się twoim dzieciakiem? – dołączył Sodarow, ocierając wierzchem dłoni krew z rozbitej wargi. Wyraz twarzy miał… złowrogi.Ach, te męskie rozmowy, zawsze schodzą na prostytutki!
– U dziewczyny – prychnął Damian. – To wam wystarczy?
– Poszedłeś na dziwki?
– Jakie dziwki?! U Natalii w szpitalu byłem! Potem, owszem, zbłądziłem do monopolowego, żeby spłukać wyrzuty sumienia.A propos dziwek – nie macie wrażenia, że postać Damiana to dokładny odpowiednik Dziwki Tragicznej jak Iwona? Brak oka to nobilitacja, krzywa noga jest neutralna, ale brak ręki to ujma na honorze, przez co wszyscy z góry zakładają jego winę i nieczyste intencje. To prawie taka skaza jak kobiece kształty Iwony, które od razu zdradzają jej osobowość prostytutki i tragiczną przeszłość z nieczułymi rodzicami. Najwyraźniej w tym uniwersum powierzchowność jest równoznaczna z cechami charakteru, inaczej autorka nie opisywałaby wszystkich pozytywnych bohaterek tak samo.
![]() |
Moje propozycje wyglądu kolejno dla cudzoziemskiego Siergieja i popiskującego Nataniela, charakter na pewno rysuje się na twarzach tych panów
|
Wszyscy trzej zaczynają się przepychać, aż w końcu temat wraca do prostytutek i wszystkim robi się szkoda Damiana, który nigdy nie zaruchał, bo nie ma ręki.
– Ty miałeś w ogóle kobietę? – zagaił.Tak, nie unikniemy głupich żarcików.
Chłopak żachnął się, a potem odpowiedział pytaniem:
– Ja? Taki… ja?
– A czego niby ci brak?
– Ręki, jeśliś nie zauważył!
Sodarow uśmiechnął się dwuznacznie.
– Wiesz, chłopcze, tego się ręką nie robi. To znaczy możesz, ale… niekoniecznie.Będziemy rozmawiać o seksie! Mój ulubiony temat!
Nataniel parsknął śmiechem i usiadł obok nich. Zapowiadała się ciekawa noc.
– Rozumiem, że jesteś nieśmiały – ciągnął Sodarow – ja bez oka i dwóch palców też straciłem na pewności siebie, ale jednak…Damian jednak ignoruje wywody brudnego bandyty i wpatruje się w młodego boga, Nataniela:
Ten wyglądał na niezłego przystojniaka. Ciacho, jak określiłyby to dziewczyny.I w ten sposób rodzi się nienawiść, ale to zobaczycie później.
![]() |
| Ciacho i pirat. Nie mam pojęcia, czemu pozostajemy w temacie kreskówek. Piszę to w trakcie kwarantanny, może dlatego |
– Ty, Nat, masz śliczną żonę i dwie równie urocze córeczki – ciągnął chłopak. – Widać, że kochasz je całym sercem, a one, wszystkie trzy, są wpatrzone w ciebie jak w obrazek. Ty, Siergiej, jesteś pod pięćdziesiątkę, a przygruchałeś sobie prawdziwą piękność. Młodszą o parę dekad.Magda ma najwyraźniej nie trzydzieści siedem, a siedemnaście lat.
Może mieć każdego, a wybrała… takiego ciebie. Jak wy to, na Boga, robicie?!
Wtem, przez Nataniela zaczyna przemawiać narrator, opowiadając wielkie prawdy życia o niedobrych kobietach-Barbie i miłości, która się dzisiaj sprowadza do seksu, a fe!, i że zaliczanie lasek jest przereklamowane, a najważniejsze, to kochać się przez dekady, bo wtedy jest dobry związek.
Następnie wtrąca się Siergiej.
Damian na te słowa zaczyna się rozbierać.
Następnie wtrąca się Siergiej.
– Pytałeś, jak taki ja, okaleczony, pod pięćdziesiątkę, przygruchałem śliczną niczym modelka Madzię. A jak taki Nataniel, kuternoga, załapał się na absolutnie zachwycającą, choć nienależącą do klasycznych piękności, Zosię?Tak mimochodem podkreślmy, że Zosia (żona kolegi!) jest pasztetem, a twoja dziewczyna nie.
Mądra kobieta ceni przymioty ducha, a nie ciała. – Nagle głos mu stwardniał. – Ty masz jakieś zalety, Damian? Bywasz troskliwy, ciepły, czuły, kochający czy chociaż uważny? Dla kogokolwiek? Z tego, co widzę, nawet własna córka niewiele cię obchodzi…Jaka córka, jak co dopiero przyznał się, że nigdy nie był z kobietą?
Damian na te słowa zaczyna się rozbierać.
– Ty z tą opaską na oku wyglądasz jak wojownik ranny na wojnie – zaczął raz jeszcze obronnym tonem. – Wydajesz się im jeszcze bardziej pociągający. Nataniel… nie do końca sprawna noga w niczym twojej Zosi pewnie nie przeszkadza. Ale ja i… ta ohyda…Mężczyźni wyczuli w tym geście okazję i zaczynają szpanować swoimi brakami czy niedoskonałościami. W tym Zosi, żeby wszyscy pamiętali jaka jest wybrakowana:
Podciągnął gwałtownie rękaw bluzy.
(…)
– No i? – rzucił Siergiej. – Co w tym jest aż tak ohydnego?
Tymczasem ja zgruchotałem nogę o skały, gdy dziesięć lat temu spadłem w przepaść, (…) zaś moja Zosia… Ona też nie jest tak idealna, jak się wam wydaje, i skrywa bolesny sekret jak my wszyscy.
Ten sekret i nieidealność brzmią tak dramatycznie, jakby w przeszłości co najmniej prostytuowała się, by mieć na kolejne dawki narkotyków.
– Obawiam się jednak, że [Siergieja] życie jeszcze nie nauczyło rozumu i tę dziewczynę, śliczną, dobrą i mądrą, na dodatek trzynaście lat młodszą, doprawdy nie wiem, co ona w tobie widzi, też chce stracić.Nie wiedzieć czemu, Siergiej i Nataniel po chwili zapominają o Damianie i o czym była dyskusja, bo jeden powiedział coś niedobrego i obaj zaczynają się kłócić o to, czy Siergiej jest dość dobry dla Magdy.
– Nikt nie musi mi niczego mówić. Mam oczy, mam uszy, widzę, jak Madzia smutnieje z dnia na dzień, patrzę na jej oczy zaczerwienione od łez, słucham czasem awantur, jakie między wami wybuchają, i tak się zastanawiam: czemu ja ci jeszcze łomotu nie spuściłem za to, że krzywdzisz moją siostrę?Ot, takie tam słodkie przyjacielskie sprzeczki. Dopiero kiedy Siergiej nie wytrzymuje i ucieka do dworku, Damian zostaje sam na sam z ciacho-Natanielem i może go wypytać o szczegóły życia na osobności.
– Bo połamałbym ci ręce i drugą nogę do kompletu? – prychnął Siergiej, poderwał się i ruszył do środka.
– To wszystko, co przed chwilą mówiłeś, było prawdą? – odezwał się Damian. Nie oczekiwał potwierdzenia. Wiedział, że tak jest. – Starsza dziewczynka, Emilka, jest twoją siostrą? Trudno ci było… wiesz… zająć się nią? Byłeś już wtedy żonaty? Zosia ci pomogła?Cała wieś mi pomogła! W zasadzie to zostałem z nią sam jakieś dwa-trzy razy od początku serii.
– Miałem przyjaciół, którzy byli przy mnie w najgorszych chwilach, a uwierz, życie mi ich nie oszczędzało. To draństwo – klepnął chorą nogę – boli czasem tak parszywie, że gotów byłbym własnoręcznie dokonać amputacji. Nie pomaga wtedy nic, żadne leki, żadna wóda, jedynie dotyk rąk mojej Zosi. (…) Ale gdy Zosi jeszcze w moim życiu nie było… (…) Waliłem czasem głową w ścianę, by odpuścił choć na chwilę. Tak właśnie. Ja, niby zrównoważony, spokojny człek… To właśnie robiłem: głową w ścianę.Wydaje mi się, że czytelnicy bardzo dobrze pamiętają, że Nataniel bez przerwy warczał, krzyczał, bił się i niszczył przedmioty, a ja jakoś mało ufam tej jego przemianie.
Dziś było znacznie lepiej. Przeprosił się z kulą, którą odbarczał chorą nogę, a gdy zaczynała dawać się we znaki, zawsze obok była Zosia, Zosieńka, Zosiunia, gotowa nieść mu ulgę.Tak, chyba znamy ten rodzaj ulgi…
Miłość do tej dziewczyny aż zdławiła go w gardle. I nagle pojawił się strach, że spełnienie jej największego marzenia – własnego maleństwa, noszonego pod sercem, rodzonego w bólu i miłości, kochanego, wyczekanego, jedynego – może kosztować zbyt wiele.Dziecko ma być rodzone w bólu – to najważniejsze dla mężczyzny! Wcale a wcale nie jest to kobiecy punkt widzenia.
Zosia, po naświetlaniach w dzieciństwie, była bezpłodna. Na in vitro nie potrafili się zdecydować. Nataniel nie wyobrażał sobie począć dziecka z inną kobietą.Aha, czyli najpierw mówiliśmy o spełnieniu marzenia Zosi, a teraz jednak to Nataniel "nie wyobraża sobie" poczęcia dziecka z inną kobietą. Marzeniem Zosi chyba nie jest inna kobieta rodząca dziecko męża? A może to po prostu koślawe ujęcie sprawy…
Tymczasem… Z głębi duszy wyrwało mu się ciężkie westchnienie. Ten chłopak mógł mu zazdrościć wspaniałej żony i udanych córeczek, jednak wszystko w życiu ma swoją cenę.Nataniel, tak bardzo pokrzywdzony. Jak zwykle.
ROZDZIAŁ XI: O MĘŻCZYZNACH, KTÓRZY NIE SŁUCHAJĄ KOBIET
Siergiej skrada się do pokoju Magdy i myśli, jakie będą fajne seksy.
Za chwilę zakradnie się po cichu do pokoju, gdzie słodko śpi Magda i… obudzi ją pocałunkiem, a potem będzie kochał tak, jak na to zasługiwała i jak tego pragnął.WTEM ze złością przypomina sobie, że Nataniel zasugerował mu problemy w związku, niedobry kuternoga.
Co ten idiota pieprzy?! Magda jest nieszczęśliwa? Płacze? Może wyżaliła się Zosi? Ale na co, do cholery?! Przecież dawno ustalili, że pozostaną w wolnym związku, bez obrączek, ślubów i innych pierdoletów, które w dzisiejszych czasach nic nie znaczą, a już na pewno nie gwarantują miłości i wierności.Nataniel nie sugerował nic konkretnego, ale na szczęście bohater w swoim myślowym monologu opowie nam wszystkie problemy swojego związku.
Tak, wiedział, że Magda marzy o dziecku, ale… to również omówili na tysiąc sposobów. Pogodziła się przecież, że pozostaną bezdzietni, prawda?Czyli sprawa wygląda tak, że Magda chce dzieci, Siergiej nie, Magda chce ślubu, Siergiej nie, ale że on traktuje ten związek jako niezobowiązującą relację, w sumie nie ma problemu. W końcu brak zdrad w przypadku Siergieja oznacza ogrom zaangażowania i poświęcenia, bo jeszcze niedawno w relacji z Martą nie zamierzał się ograniczać do jednej kobiety.
W zamian za to miała bezwarunkową miłość SiergiejaNo pewnie! Szkarłatne prącie o dowolnej porze dnia.
Wślizgnie się pod kołdrę i… nie, jednak nie budząc ukochanej kobiety, powoli, powolutku wsunie się w jej rozkoszne, wilgotne ciepło, a potem się wysunieDokładne wyliczania, jak i kiedy będzie się wsuwał, przerywa jednak blokująca schody Jadwiga. Ona też wyczuła, że temat powieści zszedł na dzieci, więc nie odpuści Siergiejowi braku chęci rozmnażania. Ale najpierw dla niepoznaki wspomina o Damianie.
– Siergiej, chciałam cię prosić, byś nie był dla niego zbyt surowy – zaczęła Jadwiga błagalnym tonem. (…) – Widzisz, parę lat temu, gdy był już na swoim, miał mieszkanie, niezłą pracę, wreszcie nikt z rówieśników go nie wyśmiewał, bo ludzie w korporacji nie zwracają uwagi na czyjąś niepełnosprawność, o ile jesteś w wyścigu szczurów o stopień niżej, Damian przyjechał do mnie na weekend, dorwał się do malinowej nalewki, mocnej jak nieszczęście, bo na czystym spirytusie, i… cóż… moja nalewka – moja wina, upił się prawie do nieprzytomności.Tak, Jadwiga obwinia się, że zrobiła za mocną nalewkę i zostawiła ją na wierzchu, dlatego Damian się upił. Potem NAGLE się okaże, że jest alkoholikiem, i to będzie dla wszystkich wielkie zaskoczenie. Ciekawe, kiedy któremuś bohaterowi połączą się w mózgu fakty i odkryje ten niewygodny fakt. A może wygodny, bo będzie pretekst do bicia!
Szczekanie na Warszawę pominę, bo ta fiksacja robi się już nudna.
– Chętnie spróbuję. – Siergiej uśmiechnął sięSzczyt empatii!
– Wtedy to, gdy nalewka złagodziła ból, zaczął opowiadać mi o swoim dzieciństwie. Ojca prawie nie pamiętał, ten nie trzeźwiał i niemal zarósł w swojej norze, tak mówił Damian, za to matka… (…) Zrzuciła na kilkuletnie dziecko winę za własne parszywe życie, za nieudane małżeństwo, za alkoholizm swój i męża, za całe zło i niepowodzenie, jakie ją spotkało. (…) Na koniec, gdy skrzywdziła synka wystarczająco, oddała go do sierocińca, na pastwę okrutnych rówieśników.Zastanawiam się, jak wyglądało to "oddanie do sierocińca", jeszcze pewnie bez wiedzy i zgody ojca. No chyba że rzeczywiście zostawiła pięcioletniego chłopca z listem w koszyczku pod placówką i ktoś z pomocy społecznej poważnie się zaniepokoił, co pozwoliło uruchomić proces odseparowania go od nieodpowiedzialnych rodziców…
Ktoś rzuca niewinną uwagę o jego ramieniu, ktoś li tylko na nie spojrzy, a ten chłopak od razu słyszy słowa matki, podłe, okrutne, obelżywe, nienawistne. I na nie właśnie reaguje tak, jak nie mógł tego uczynić w dzieciństwie: agresją, wściekłą, ślepą furią, podczas gdy dzisiaj nikt specjalnie go nie atakuje.Poza, na przykład, Natanielem i Siergiejem z dzidami?
Jadwiga przechodzi do sedna: Damian pozostanie okropnie nieszczęśliwy, jak nie zacznie niedługo z kimś uprawiać seksu, więc go nie bijcie. Serio:
A jeśli rodzic dziecko odrzuci, będzie się czuło niegodne czyjejkolwiek miłości do końca życia, chyba że (…) znajdzie kobietę, która pokocha go miłością bezwarunkową, bezwzględną i bezgraniczną. Na jaką zasługuje każdy z nas. (…) Tylko proszę ciebie i Nataniela: nie zaszczuwajcie Damiana chociaż tutaj, w miejscu, gdzie czuje się bezpiecznie, dobrze?Ciekawe czy obserwowała z okna, jak się leją, skoro doszła do takich wniosków.
Po tym, co przed chwilą Jadwiga mu powiedziała, sam chętnie spiłby Damiana, jeśli miałoby to przynieść chłopakowi odrobinę ulgi i szczęścia.Czyli Siergiej z tej historii wywnioskował tyle, że Damianowi pomogła raz mocna nalewka, czyli trzeba mu dawać więcej alkoholu. Przewrotne.
Nachylił się nad dłonią kobiety i ucałował ją. Nagle poderwał głowę. – Czy Magda, moja Magda rozmawiała z tobą o… nas? Ten głupek Nataniel wspomniał, że nie jest szczęśliwa, płacze…Jadwiga poznała Zosię i Magdę kilka godzin temu, a już zdążyły omówić całe życie i wszystkie problemy w związku tej ostatniej. Myślicie, że Magda paple na prawo i lewo o swoich problemach, żeby bez podejmowania działań odegrać się na niedobrym Siergieju o innych celach w życiu? To nie jest tak, że on nie wie o jej chęci założenia rodziny i teraz się dziwi.
Jadwiga westchnęła tylko.
– Tak. Trochę rozmawiałyśmy we trzy: ja, Zosia i ona. I owszem, Magda nie do końca jest tak szczęśliwa, jak wydaje się, że jest.
Ale ty przecież wszystko wiesz, Sieriożka. Myślę, że zdajesz sobie sprawę, czego pragnie twoja ukochana i czego nie chcesz jej dać. Pytanie, czy rzeczywiście jest z tym pogodzona, czy też zacznie szukać szczęścia gdzie indziej…Oto jeden z głównych tematów tego tomu: co zrobić, kiedy w związku chce się dwóch różnych rzeczy? Oczywiście upierać przy swoim, krzyczeć, gwałcić i pięściami dochodzić do swoich marzeń. Kto lepszy, ten wygrywa.
Siergiej poczuł, jak cały sztywnieje. Od stóp do głów.
– Właśnie to powiedziała? Tymi słowami? Odejdzie i poszuka kogoś, kto weźmie z nią ślub i spłodzi stado dzieciaków?
Siergiej długie chwile tkwił w miejscu jak porażony. Po stracie Marty Kraszewskiej ledwo się pozbierał, ale ona zmarła, nie odeszła do innego, nie porzuciła Siergieja. Jeśli Magda…Siergiej po raz pierwszy zorientował się, że to kobieta może odejść lub zdradzić, a nie tylko on.
Nie, nie mógł o tym nawet myśleć. Jadwiga myli się! Jest im z Magdą dobrze, wręcz fantastycznie!Nie mogę, jak się w serii mazurskiej notorycznie przedstawia model związku, w którym mężczyzna uparcie nie słucha niczego, co mówi kobieta, choćby mówiła to codziennie przez półtora roku.
Tej nocy nie kochał się z Magdą tak, jak to sobie wymarzył. Pełen urazy położył się na sofie w salonie i tam przeżywał złość i rozczarowanie dotąd, aż nad ranem zmorzył go wreszcie sen.Brzmi tak, jakby kochał się z Magdą, ale obrażony z kanapy.
W międzyczasie Nataniel rozmawia z Damianem i tłumaczy mu, że ludzie z nim nie rozmawiają, bo sam się do nich nie odzywa, że nikt nie boi się brakujących rąk i takie tam truizmy.
– Pewnie, że nie zaczniesz od jutra biegać w koszulce bez rękawów i prężyć przed laskami muskułów. Pewność siebie, swojej atrakcyjności nie przychodzi tak łatwo. Nie nam.Jedną swoją dłonią, drugą pożyczoną od Nataniela. I to jeszcze w dialogu o kikutce…
– Boże, ja i atrakcyjność… – Damian potarł twarz dłońmi.
Nataniel zapewnia go o atrakcyjności, mężczyźni klepią się po plecach i śmieją. Damian tak zachwyca się Natanielem, że gdyby nie to, że znam Michalak, spodziewałabym się nowego romansu, gdyż tak naturalnej chemii między postaciami nie było od początku serii. Wiem, że prawie wszystko wycięte i nie możecie być świadkami tej wiekopomnej chwili, ale nie ma czego żałować.
Na koniec Nataniel streszcza monolog Natalii z poprzedniego rozdziału, żeby Damian wiedział, kiedy i jak umarł każdy członek jej rodziny, po czym wszyscy idą spać.
![]() |
| Damian, bo wierzy we ciskany mu przez Nataniela kit |
ROZDZIAŁ XII: ZDROWE ZWIĄZKI Z ZEMSTAMI
Poranek w Marcinkach.
[Magda] wstała, owinęła się szlafrokiem, bo poranki na Mazurach bywały chłodne, po czym zbiegła cichutko na dół w poszukiwaniu Siergieja. Zdziwiona znalazła go na sofie w salonie. Spał kompletnie ubrany, z dłonią podłożoną pod zarośnięty policzek i kosmykami czarnych włosów opadającymi na powiekę jedynego oka. Wyglądał tak pięknie i rozbrajającoPolemizowałabym, że brudny, posiniaczony po bójce mężczyzna w pełnym wczorajszym ubraniu jest taki rozbrajający, ale dobra. Wyobraźmy sobie sytuację: Magda wychodzi z pokoju, wchodzi do wspólnego salonu, gdzie w poprzednim rozdziale położył się spać obrażony Siergiej. Co dalej?
Uklękła. (…) Jej drobna dłoń powędrowała niżej, odpięła guzik, potem suwak jego spodni i zanurkowała pod spód. Gdy odnalazła gorącą, naprężoną męskość i zacisnęła się na niej, mężczyzna jęknął. Poruszyła dłonią parę razy, ale to jej nie wystarczało. Co tu zrobić, by dostać więcej?No nie wiem, na przykład go obudzić i wrócić do prywatnego pokoju? Zamiast tego Magda zamyka jakieś drzwi na klucz. Ciekawe, czy dzieci będą podsłuchiwać pod salonem, nie wiedząc, czemu nie można się dostać do środka.
Zrzuciła szlafroczek, wyskoczyła z piżamy i naga wtuliła się w Siergieja, tyłem do niego. (…) Uśmiechnęła się (…) a potem powoli, pomagając sobie na początku ręką, centymetr po centymetrze, tak żeby nie obudzić śpiącego, nasunęła się na wilgotniejące od jej soków, nabrzmiałe prącie. (…) To był leniwy poranny seks.Dobrze, że jest wyjaśnienie, że to zwykły poranny seks, bo jeszcze ktoś mógłby się zdenerwować.
Zwykle podobne igraszki prowokował Siergiej, zawsze gotowy i spragniony, tym razem jednak zaczęła ona. Mając w tym swój ukryty cel…Zwykle to Siergiej wsuwał się i wysuwał, uniemożliwiając jej wejście w fazę głębokiego snu, a teraz ona w zemście próbuje zajść w ciążę. Takie zdrowe te związki.
Siergiej się budzi.
– Nie mam prezerwatywy – wyszeptał wprost do jej ucha. – Zabezpieczyłaś się?Ciekawe jak? Prezerwatywami dla kobiet? Pigułką po wziętą dla jednego weekendu?
Mogła skłamać. Powinna skłamać! „Tak, biorę pigułki”Aha… Czyli pigułki w tym uniwersum to coś, co można zacząć brać w dowolnym momencie, jak się akurat prezerwatywy skończą. Chyba że rzeczywiście Siergiej nie słucha Magdy do tego stopnia, że po półtora roku związku nie zorientował się, czy bierze antykoncepcję.
Kiedyś przyrzekała mówić mu prawdę i tylko prawdę. Przyrzekała wierność i uczciwość, chociaż nie stali przed księdzem, a on nie powtarzał słów przysięgi. Mówiła, że będzie go kochać do śmierci i po niej. Czy mogłaby spojrzeć sobie później w oczy, wiedząc, że nakarmiła go podłym kłamstwem? Uwiodła go, kochała się bez zabezpieczenia, wiedząc, że ma dni płodne, pragnie zajść w ciążę, do cholery!, pragnie dziecka jak niczego na świecie, a Siergiej właśnie tego nie chce jej dać?!Ciekawe, co ta kobieta miała w głowie, by brać się za produkowanie potomka bez zgody przyszłego ojca. Ba! Wie, że Siergiej jest bandytą, co uważa za mało ważną, słodką informację na temat przeszłości wybranka! A co jak zew kryminalisty się w nim odezwie i będzie chował worki z kokainą pod łóżeczkiem dziecka?
– Co ty wyrabiasz? – warknął, cofając biodra.Zapewne też się zastanawiacie, jak to jest, że po raz pierwszy pojawia się temat antykoncepcji. Iwona przy Natanielu pewnie brała tabletki, skoro od początku planowała seks-niespodziankę na powitanie; Oliwia wpadła i było to wyjaśnione; Zosia jest bezpłodna, Marta się nie zabezpieczała, bo chciała wpaść z bandytą (a potem histeryzowała, że ma HIV), podczas gdy ten się nie przejmował; o Mariannie i Mateuszu nic nie wiemy.
NAGLE! Okazuje się, że Siergiej zawsze dba, by kogoś nie zapłodnić. Jak tak bardzo zależy mu na niezależności, to czemu przy Marcie temat nie istniał?
– Próbujesz wrobić mnie w dziecko?! I to w taki sposób?! Wiesz, jak się nazywa to, co przed chwilą zrobiłaś? Gwałt. Tak właśnie. Zwykły, parszywy gwałt! Próbowałaś mnie wykorzystać…Zgadzam się z Siergiejem, rzadka rzecz…
– Milcz! Ile razy mnie brałeś, czy miałam na to ochotę czy nie?! Ile razy prosiłam, byś dał spokój, bo padam na pysk ze zmęczenia, boli mnie głowa czy mam okres, a ty mimo to rzucałeś się na mnie i po prostu rżnąłeś jak byle dziwkę, co do odmowy nie ma prawa?! Czy kiedykolwiek powiedziałam po wszystkim to, co ty mi przed chwilą? „To był gwałt. Zwykły, parszywy gwałt!” Powiedziałam tak?!Czyli siedziała w związku, w którym oboje mieli inne spojrzenie na przyszłość; w związku, w którym była gwałcona i działa jej się krzywda, żeby uzbierać na tyle krzywd, by móc powiedzieć: tere fere, jeden zero, jestem w ciąży?????? I wścibski, podsłuchujący brat-furiat nie interweniował? Zosia nic nie doradziła? Czy przebojowa Magda nie ma w ogóle koleżanek? Postępowych koleżanek z przebrzydłego korpo, które dałyby jej numer na infolinię dla kobiet w toksycznych związkach?
Do Siergieja chyba w ogóle nie dociera, że kobieta to istota ludzka, która ma uczucia, nie zabawka do jego dyspozycji, której celem życia jest zabawianie go. Zaś w przypadku Magdy sprawdza się moja teoria co do wpojonego jej przez dziadków modelu życia: sukcesu nie mierzy się pracą, finansami, doświadczeniami, podróżami, kontaktami międzyludzkimi, tylko zaklepaniem mężczyzny i urodzeniem mu dzieci. Była już wcześniej mężatką, więc to nie tak, że przed czterdziestką się nagle obudziła. Nie ma niczego na kształt syndromu sztokholmskiego (jej reakcja pod koniec rozdziału); wytrzymywała to wszystko, bo nawet bez oka jest najpiękniejszym mężczyzną w uniwersum, a to ważniejsze niż jakiś tam dobry charakter.
…a może chodzi o to, że miarą miłości i docenieniem kobiecej urody jest branie jej całymi dniami, choćby wbrew jej woli?
– Ja chciałem się tylko z tobą kochać – wycedził w odpowiedzi. – Ty próbowałaś wymusić na mnie dziecko. Którego nie chcę. Oboje nie chcemy.A ty słyszałaś, jak za każdym razem Siergiej przedstawiał ci swoją wizję waszego związku, w którym nie ma miejsca na dzieci?
– Ja chcę! – krzyknęła i wybuchnęła rozpaczliwym płaczem. – Bardzo chcę! Mam trzydzieści siedem lat i chcę zostać matką, słyszysz?!
– A ja mam pięćdziesiąt i nie mam zamiaru być ojcem! Rozmawialiśmy o tym! Zgodziłem się być z tobą pod tym właśnie warunkiem: żadnych dzieci!Geny Szpondera znowu w akcji: Magda, podobnie jak Nataniel, nie wierzy w jakieś tam umowy, rozmowy i kompromisy. Ma być jak ona chce, inaczej foch i ucieczka:
– Warunkiem?! Stawiasz mi warunki, pod którymi łaskawie pozwalasz mi ze sobą być?!
– Pieprz się, Siergiej! – rzuciła przez łzy. – Sam! – I wybiegła z pokoju.
Pobiegła prosto na poddasze, do ich sypialni. Z pokoju obok, zajmowanego przez Domoradzkich, dobiegł ją szczebiot dzieci. Usiadła na łóżku i zatkała uszy dłońmi. Nie mogła tego słuchać. Nie dziś! Nie po tym, co przed chwilą się stało!Tak ostro reaguje na konfrontację z faktami, a jak dotąd nie dało jej do myślenia, że Siergiej nie udaje braku zainteresowania życiem rodzinnym? Zresztą wystarczy na niego spojrzeć, przygody na Ukrainie ma dosłownie wypisane na twarzy. A może to znowu wybuchowa choroba lędźwi, bo nie dokończyli w salonie?
Jęcząc z bólu, zaczęła kiwać się w przód i w tył. Zgięła się wpół i krzyczała, zaciskając dłoń na ustach, by nikt jej nie słyszał.
Magda zgarnia swoje rzeczy, torebkę z dokumentami i kluczyki, po czym wybiega z dworku i wskakuje do toyoty.
Z pasją wbiła kluczyki w stacyjkę, silnik warknął. Samochód wyrwał się przed siebie. W chwili, gdy Siergiej wybiegał z domu, ona była już za bramą. Sekundę później…kradła mu samochód? W każdej scenie trzeciego tomu wypraszała u kogoś podwiezienie.
zostawiała za sobą przeklęty dwór i po stokroć przeklętego zdrajcę. „Gwałt”?! Ja ci dam gwałt, bydlaku…I znika na horyzoncie.




Co tu się, to ja nawet nie. Czemu w michalakversum wszyscy się gwałcą na potęgę, ja pitolę.
OdpowiedzUsuńAle damn, Nataniel i Damian byliby naprawdę ciekawą parą, nawet jako kolejny toksyczny związek w tej ksiunszce. I to nawet nie tylko dlatego, że heteroromans w wydaniu ałtorki jest nudny i wtórny, po prostu interesujące byłoby zobaczyć, jak dwóch facetów, którzy średnio na jeża radzą sobie z wybuchami agresji, podchodzą do kwestii bycia ze sobą (i ile dni by minęło, zanim nawzajem pourywaliby sobie łby).
Z drugiej strony, patrząc na to, w jaki sposób Michalag podeszła chociażby do takiego tematu chorób psychicznych, jednak lepiej, żeby się nie brała też za tęczowe wątki xD
W sumie szanse byłyby wyrównane – Nataniela boli noga, a Damian nie ma ręki, ale umie drugą podnosić szafy. O ich sprzeczkach byłoby przyjemniej czytać niż o Siergieju i Magdzie czy Natanielu i Oliwii, gdzie jedna strona może z łatwością rzucać drugą po całym mieszkaniu.
Usuń"Po prostu nie mieściło mu się to w głowie. Jak niby mieliby się kochać? On w bluzie? A może nagi, tylko kikut owinąłby ręcznikiem?"
OdpowiedzUsuńಠ_ಠ
Jutro mam egzamin zawodowy z teorii i chyba czytam nie to, co powinnam
Powodzenia na egzaminie!
UsuńA dziękuję, oczywiście już po fakcie, mam nadzieję, że mi poszło...jeszcze tylko praktyczny w sobotę :)
UsuńNo i dzięki za świetne analizy michalakowych kocopołów, robią dzień :D
To powodzenia także w sobotę :) Cieszę się, bo po małym odzewie przy pierwszych dwóch odcinkach już się martwiłam, że czwarta część jest zbyt poprawna na materiał analizatorski :D
UsuńO ranyrany, jak sobie przypomne ten komentarz spod pierwszego posta, ze zaczyna sie niewinnie... :D Co tu sie dzieje, to ja nawet nie. Za to twoje opracowanie od poczatku genialne, znowu musialabym cytowac cale ustepy. Ta analiza to dobro narodowe :D
OdpowiedzUsuńNiewinnie to już nie będzie do ostatniego rozdziału, gdzie Michalak poupychała przepisy kulinarne, pewnie żeby zmieścić się w minimalnej liczbie stron zaleconej przez wydawcę.
UsuńCieszę się, że się podoba!
Wiem że to książka Michalak a tam nawet dzieci i zwierzęta nie budzą sympatii, ale jakoś tak szkoda mi Damiana. Póki co, bo mam przeczucie, że niedługo wpasuje się w towarzystwo i zostanie ćwokiem. Ale póki co przypomina mi Oliwię. Ciężkie dzieciństwo, chce dobrze ale mocą imperatywu jest osobą podłą i bez serca, której chyba naprawdę zależy na Nata(nielu/lii), ale oczywiście Główna Postać Tragiczna jest zbyt biedna i tragiczna, żeby zwrócić większą uwagę na niewdzięcznika.
OdpowiedzUsuńPewnie, Damian zachowuje się bucowato i to nie ulega wątpliwości. Ale może gdyby tak z nim usiąść, porozmawiać, nie wiem, pozwolić Jadwidze zachować się jak psycholog którym podobno jest i dać mu możliwość przepracowania tych problemów, to byłoby lepiej? Ale oczywiście u Michalak to nie jest młody chłopak z ciężką przeszłością która odbija na nim swoje piętno. To złośliwiec, któremu tylko bicie i stosunek seksualny pomoże się zmienić. Wzdech.
W tym uniwersum trauma się tak naprawdę nie liczy, jeśli nie robisz z siebie ofiary, nie dramatyzujesz i egzaltujesz się bez przerwy, doprowadzając otoczenie do białej gorączki, aż zaczną ci współczuć z powodu konieczności płacenia czynszu (sprawa wynajmu dworku przez Nataniela). A wiemy, jakie są problemy szlachetnych bohaterów: najłatwiej szpanować rozwodem z winy niewiernego męża (100 punktów) lub śmiercią matki (25 punktów). Matka Damiana żyje, nikt go nie zdradził, stara się żyć normalnie, pracuje, nie szpanuje traumami, ergo traum nie ma. Tak samo odreagowująca Oliwia z planami na przyszłość: masz plany, PTSD cię nie dotyczy. Zgadzam się w 100%, że Oliwia i Damian budzą najcieplejsze uczucia, bo mimo swoich wad próbują coś zmienić w życiu i nie pozwalają, by dawne błędy i niepowodzenia rządziły ich życiem.
UsuńWszystkie sceny, gdzie Jadwiga pomiata Damianem, są dla mnie niesmaczne, bo człowiek po takich przejściach może się łatwo zamknąć w sobie, a jej zarzuty nie były na tyle poważne, by tak go traktowała…
Damian w kolejnych notkach co prawda zdobędzie jej uznanie brudnymi spodniami (zobaczycie za kilka tygodni), ale nie potrwa to długo.