4.6 Rozdział 21, 22, 23 i 24
ROZDZIAŁ XXI: USYPIANIE SNIKERSEM
W szpitalu spotykają Nataniela, który bardzo źle wygląda i cofnął się w rozwoju.
Na koniec Natalia wciska mu w uszy słuchawki z uspokajającą muzyką, a Magda jest pod wrażeniem jej umiejętności.
ROZDZIAŁ XXII: TRUP ALKOHOLIK
Natalia postanawia nieco nagiąć rzeczywistość:
Tu następuje bardzo dziwny i okropnie rozwleczony dwustronicowy fragment. Krystyna, matka Damiana jest zrezygnowana, bo nikt nie zrobi przeszczepu pacjentce, której wątroba została "zniszczona wódą"; wzdycha, oglądając zdjęcia Ali, bo ta jest idealna; rozpacza, że gdyby Damian się taki piękny urodził, to jej życie potoczyłoby się inaczej. Na koniec prosi o przebaczenie i obie płaczą. Natalia opuszcza szpital i przytula brzozę, myśląc, jak to się rzuci na Damiana, "błagając, by ją przytulił".
Nie rozumiem tego wątku i dlaczego Natalia w tajemnicy spotyka się z matką Damiana. Dobry pisarz miałby jakiś powód, by to przedstawić albo zrobiłby to w ciekawy sposób; średni zamiast tego napisałby scenę katharsis z Damianem i jego matką, korzystając z łatwych zagrywek fabularnych, które mogłyby z powodzeniem zadziałać.
ROZDZIAŁ XXIII: SIERGIEJA PRZEMIANA Z GROŹNEGO BANDYTY W LEŚNEGO DZIADKA-GWAŁCICIELA
Teleportujemy się z powrotem do Lipcówki. Siergiej wchodzi do dworku, gdzie wita go Damian.
Siergiej mówi, że zatrzyma się na jakiś czas w Marcinkach.
Damian na to, że jak Siergiej ma zostać, to on zabiera Alę pod pachę i spada mieszkać gdzie indziej.
Damianowi się to nie podoba.
Magda, oburzona, odwraca się na pięcie.
1. uprowadził jego siostrę samochodem, zabezpieczywszy się na wypadek, gdyby chciała uciec;
2. wywiózł ją do lasu, by pozbyć się świadków;
3. tam ją zgwałcił;
4. i zapłodnił lub zagroził zapłodnieniem w przyszłości.
deadline koniec książki.
1. Ściągnięcie spodni
2. Wbicie bolca
3. Wysuw
4. Pchnięcie
5. Wysuw
6. Kobieta jęczy i prosi: „teraz!”
7. Wsuw
8. Wytrysk
9. Kobieta osiąga orgazm???
10. Para wyczerpana niesamowitym wysiłkiem pada na ziemię w strugach płynów z różnych otworów ciała
ROZDZIAŁ XXIV: I PO GWAŁCIE W AUCIE BĘDĘ W DŻINSACH BRAŁ CIĘ
Siergiej nagle dziadzieje i ogłasza, że chce ślubu, bla, bla, oświadczyny, płacze, ryki narzeczonej.
A) Podświadomość Michalak uważa, że Nataniel już dawno przespałby się z Magdą, gdyby nie więzy krwi;
B) Autorka dotąd nie pisała relacji żadnego rodzeństwa, a że wszyscy u niej idą do łóżka ze wszystkimi – plus nie ma dobrego wyczucia językowego – używa swojego stałego schematu dialogowego.
Za dwa tygodnie kończymy z czwartym tomem – i bardzo dobrze, bo piąty ma w sobie znacznie więcej sensacji!
Natalia jedzie pekaesem do Warszawy, odnaleźć matkę Damiana. Przyjeżdża o złej godzinie, dlatego łazi parę godzin bez celu i patrzy, komu się tu zwalić na głowę.
Kazano jej wrócić po południu, więc przez długie kwadranse błądziła po warszawskich ulicach, nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić. Nie miała w tym mieście przyjaciół. Po śmierci mamy uciekła w żałobę i nieliczni znajomi z liceum czy z pracy szybko machnęli ręką na ponurą, nietowarzyską dziewczynę. Mieli swoje problemy.Żaden z bohaterów nie ma znajomych. Jedyne relacje utrzymuje się z partnerem i sąsiadami. Nie wiem, skąd ta konsekwencja w tworzeniu postaci, które wszyscy porzucili; jedynie Oliwia dzwoniła do przyjaciółki niebędącej jedną z głównych bohaterek, ale ona była w końcu uosobieniem zła…
Dziś czuła niemal wdzięczność do szefa o lepkich łapach i niecnych zamiarach, dzięki któremu wyrwała się z matni i odnalazła bezpieczną przystań.
Drodzy czytelnicy, jeśli ktoś was molestuje, podziękujcie mu. A jeśli coś wam nie odpowiada w życiu, nie próbujcie nic zmieniać, ani nie próbujcie niczego planować. Po prostu uciekajcie od problemów, a ktoś was w końcu nakarmi.
[Jadwiga, Damian i Ala] stali się dla samotnej do obłędu Natalii namiastką rodziny. A Nataniel i Zosia Domoradzcy – przyjaciółmi. Nawet Siergiej i Magda, których znała tak krótko – z nimi też pragnęła kiedyś się zaprzyjaźnić.
Aha, czyli ludzie, których widziała może kilka godzin, są automatycznie przyjaciółmi. Naprawdę nie wiem, jakie interakcje miała z Natanielem, skoro ten w trakcie wizyty w Marcinkach raczej włóczył się z Siergiejem, a po wypadku była półprzytomna.
Natalia chodzi bez celu, aż zupełnie przypadkowo trafia do firmy, w której pracuje Magda.
Nogi same poniosły właścicielkę do środka. Recepcjonistka wskazała piętro oraz numer pokoju i oto Natalia, sama sobie nie wierząc, że tu jest, kładła rękę na klamce i wchodziła do środka.
Nie miała nic do powiedzenia, ponieważ pozytywni bohaterowie nie mają wolnej woli i słuchają narratora.
Studio było spore, spokojnie zmieściłby się w nim domek ogrodnika, podzielone parawanami na kilka stref.
Dlaczego Natalia od razu chce wprowadzić do studia Damiana z jego domkiem ogrodnika? xD
W niektórych nad ekranami komputerów albo blokami białego papieru pochylali się oderwani od rzeczywistości projektanci. (…) Po przeciwnej stronie znajdował się krótki wybieg, na którym przechadzała się modelka. (…) [Magda] patrzyła przez moment na zbliżającą się dziewczynę z mieszaniną radości i obawy, wreszcie krzyknęła: „Natalia!”, i w następnej sekundzie ściskała ją serdecznie.
– Przerwa! Przerwa! Dajcie mi godzinkę, mam gościa! – zakrzyczała do modelki i asystentów, a potem zwróciła się do dziewczyny: – Natalka, ależ niespodzianka! Co tu robisz?
Godzinka przerwy nikomu nie zrobi różnicy, ludzie w Warszawie ogólnie nic nie robią w tych korporacjach.
Magda dopytuje z nadzieją, czy to Siergiej przysłał Natalię:
– On cię przysłał?
– Nie. (…) – Ruszył w Polskę zaraz po twoim odejściu i od tamtej pory nie dał znaku życia.
Kobieta prychnęła i pokręciła głową.
– Typowe… Cały Siergiej. Ucieka, zamiast walczyć.
Jedna patologia, że Magda siedzi i czeka, w sumie wystarczyłoby, żeby pogadali, a konflikt by się rozwiązał; może zerwaniem, ale bez niesmaku i otwartej furtki. Druga patologia, że Siergiej najwyraźniej regularnie wykręca takie numery i znika na kilka miesięcy bez słowa. Tym razem nie chodzi o to, że nie ma ładowarki, ale że sam rozwalił telefon. Najpewniej kręci się nieporadnie od wsi do wsi, w połowie jesieni dotrze do Sennej i odkryje, że Magdy tam nie ma, a zdziczałe strusie opanowały pół województwa.
– Pieprzyć. Nasze dwuletnie niby-małżeństwo przeszło do historii.
Zastanawiające, że Magda w okres „niby-małżeństwa” wlicza wielomiesięczne podchody, podczas których wstydzili się powiedzieć sobie cześć.
Może to i dobrze, że nigdy mi się nie oświadczył, bo teraz miałabym rozwód na głowie,…to skąd nadzieja, że jednak Siergiej cię chce z powrotem?
a tak chwila–dwie, nawet nie musiałam walizki pakować, i z powrotem jestem w stolicy, mam swoją pracę, znajomych, kina, kluby i modne knajpy.
Niby nie było mnie dwa lata, ale całe szczęście, że w tym czasie absolutnie nic się nie działo i nie znaleźli pracownika na moje miejsce. Co tam, że porzuciłam w mazurskiej wsi biznes pełen nielegalnych chatek z wypadającymi gwoździami, strusiami polującymi na klientów i dogorywającymi z braku opieki końmi; nic nie szkodzi! W Warszawie mnie nie znajdą.
– Tak, Natka, jestem szczęśliwa. Jak szlag. Straciłam dwa lata, bezcenne dla kobiety przed czterdziestką, dla faceta, który nawet się tutaj nie pofatygował, nie próbował… porozmawiać? Prosić, bym wróciła? Cokolwiek!
I te bezcenne lata „straciła” dla Siergieja, który na wstępie powiedział jej, że nie zamierza mieć dzieci.
Nie daje mi więc, łajdak, wyboru. Mam kogoś – zwróciła się do Natalii z mściwym uśmiechem – i nie zamierzam go pytać, czy chce mieć dzieci czy nie.
Patologia numer trzy…
Po prostu zaliczę z nim wpadkę. Po tym draniu Sodarowie mam dosyć facetów na resztę życia, nie zamierzam się z żadnym wiązać, ale dziecko mieć będę!
…patologia cztery. Nic to, że facet może się dowiedzieć i ubiegać o prawa do dziecka, a dziecko kiedyś będzie chciało wiedzieć, dlaczego nie ma tatusia. No i co jak zamiast zajść w ciążę coś złapie i będzie musiała się najpierw wyleczyć przed myśleniem o dziecku?
A Natalia na to z najważniejszym:
Możesz go przecież znielubić
Podstawowy problem.
– Czekałam… Na niego… Dałam mu czas do końca sierpnia. Do dziś. Dlatego musiałam być pewna, że nie przysłał cię on… – Głos się jej załamał.
Ona nadal kocha Siergieja. Natalia była tego pewna. I pożałowała swojej prawdomówności. Gdyby ten jeden jedyny raz skłamała… Gdyby odrzekła: „Tak, Siergiej prosił, bym z tobą porozmawiała. Może dacie sobie jeszcze szansę?” – może by tę szansę mieli.
Chyba: Natalia wolałaby skłamać, żeby Magda ją bardziej lubiła i żeby zostały przyjaciółkami. Co by to miało dać? Siergieja dalej nie ma i dalej nie zamierza przekazywać swoich genów.
– Dzięki, że mnie odwiedziłaś. Pozdrów Damiana i Jadwigę.
– A Zosi i Natanielowi nie przekażesz pozdrowień?
Natalia jest już naczelnym przyjacielem Nataniela, o którym tylko słyszała, więc broni jego interesów przed mniej zaangażowanym rodzeństwem.
Natalia informuje Magdę, że ciąża jest zagrożona, a ta pada na podłogę w szoku, krzycząc, że jak to, nie wiedziała.
Jestem pewna, że Nataniel szukał osoby, która zajmie się dziećmi, dlatego wydzwaniał. Magda mogła zmęczyć się jego taktyką i nauczyła się ignorować telefony, kiedy jest zmęczona; jako jedyna kobieta w tej serii jest zawsze asertywna, choć w jej przypadku wiąże się to z toksycznym zachowaniem.
Swoją drogą może Zosia została zaciągnięta na rajd po Polsce i Litwie w stanie agonalnym, bo informację o fasolce TRZEBA ogłosić światu w odpowiedni sposób? Oliwia zasługiwała na śmierć i pobicie, gdy o ciąży nie powiedziała Natanielowi przy świecach, a Marcie też jakoś odświętnie.
Wyobraźmy sobie taką scenę: Zosia wije się przy toalecie po zwymiotowaniu połowy narządów wewnętrznych.
Nataniel: wczasy zaplanowane, jedziemy
Zosia: nie chcę, źle się czuję
Nataniel: MUSIMY jechać, trzeba Siergiejowi powiedzieć w odpowiednim momencie, a jak zaczniemy się wykręcać, to będzie wypytywał I CO WTEDY?
1. nie umarła mama,
2. nie umarła Marta,
3. a on nie jest kuternogą
Może co roku urząd statystyczny podaje średnie wynagrodzenie, spodziewaną długość życia i przeciętną liczbę punktów cierpienia, a ja nie zauważyłam.
– Zadzwonię do nich. Prawdę mówiąc, nie mogłam patrzeć na te dwa zakochane gołąbki, co i rusz powiększające rodzinę o nowe śliczności, podczas gdy ja… – Ponownie machnęła ręką.Czyli Magda odcina się od rodziny, bo nie osiąga sukcesów w rozmnażaniu?
– Najmłodsza śliczność będzie miała operację na serduszku – odezwała się cicho Natalia. – Jest wielkości dłoni – uniosła rękę – a będą ją operować. Zosia umiera ze strachu o maleństwo, o Nataniel o Zosię. Nie bardzo jest im czego zazdrościć.Nie mówię, że Natalia zmyśla, ale chyba jestem cyniczna i po lekturze trzeciej części widzę drugie dno: Zosia umiera ze strachu, bo wierzy, że tylko spełnieniem marzeń Nataniela o biologicznym potomstwie przywiąże go do siebie, a Nataniel umiera ze strachu, bo szukanie przyszłej żony-popychadła przy dwójce (trójce?) dzieci jest trudniejsze niż przy jednym.
Natalia informuje Magdę, że ciąża jest zagrożona, a ta pada na podłogę w szoku, krzycząc, że jak to, nie wiedziała.
– Nie wiedziałam… Nie dzwoniłam do nich od tamtego dnia… – Z jej gardła wydarł się cichy jęk. – Byłam tak wkurzona na Sodarowa, że odcięłam się od wszystkiego, co z nim związane. Nataniel dzwonił kilka razy, ale odpisywałam mu, żeby dał mi święty spokój. Więc dał. Dał taki spokój, że nie wiem nic o dramacie, z którym oboje walczą. Boże, kiedy i gdzie zgubiłam lepszą połowę mojej duszy?!To Siergiej jest teraz tą lepszą połową?
– W czerwcu? W Marcinkach? – podpowiedziała Natalia
Jestem pewna, że Nataniel szukał osoby, która zajmie się dziećmi, dlatego wydzwaniał. Magda mogła zmęczyć się jego taktyką i nauczyła się ignorować telefony, kiedy jest zmęczona; jako jedyna kobieta w tej serii jest zawsze asertywna, choć w jej przypadku wiąże się to z toksycznym zachowaniem.
– Jadę do nich. Chrzanię kolekcję tej nawiedzonej babyPowiedziała Magda o szefowej, która dopiero co przyjęła ją do pracy po półtorarocznej nieobecności.
Mój Boże… Zosia w ciąży!Przed chwilą sama się odcięła, bo Domoradzcy w przeciwieństwie do niej się co chwilę rozmnażają, halo? Jej reakcję dało się interpretować tylko jako szok na wieść o komplikacjach ciążowych. Tosia jest z nimi już dwa lata, zdążyła odzyskać wzrok i nauczyć się polskiego, a to pierwsze miało miejsce w czasie gdy Magda zeszła się z Siergiejem. Co to za nagła amnezja? Zresztą podczas „babskiego wieczoru” w Marcinkach, gdy siedziała z Jadwinią i wymiotującą co kwadrans Zosią, chyba by się zainteresowała, co dzieje się szwagierce?
Swoją drogą może Zosia została zaciągnięta na rajd po Polsce i Litwie w stanie agonalnym, bo informację o fasolce TRZEBA ogłosić światu w odpowiedni sposób? Oliwia zasługiwała na śmierć i pobicie, gdy o ciąży nie powiedziała Natanielowi przy świecach, a Marcie też jakoś odświętnie.
Wyobraźmy sobie taką scenę: Zosia wije się przy toalecie po zwymiotowaniu połowy narządów wewnętrznych.
Nataniel: wczasy zaplanowane, jedziemy
Zosia: nie chcę, źle się czuję
Nataniel: MUSIMY jechać, trzeba Siergiejowi powiedzieć w odpowiednim momencie, a jak zaczniemy się wykręcać, to będzie wypytywał I CO WTEDY?
I Nataniel… Za co ten parszywy los tak go tresuje, na miłość boską?! On wycierpiał więcej niż przeciętny Polak!Przeciętnemu Polakowi:
1. nie umarła mama,
2. nie umarła Marta,
3. a on nie jest kuternogą
Może co roku urząd statystyczny podaje średnie wynagrodzenie, spodziewaną długość życia i przeciętną liczbę punktów cierpienia, a ja nie zauważyłam.
– Madzia, może by tak na postój taksówek? – zauważyła Natalia, gdy tamta skierowała się do schodów z dużym żółtym znakiem i literą M. – Metrem do Międzylesia raczej nie dojedziesz.A czemu nie samochodem? No dobra, Magda jest roztrzęsiona, a Natalia już raz zaprezentowała, jak prowadzi, więc to całkiem dobrze, że biorą taksówkę.
W szpitalu spotykają Nataniela, który bardzo źle wygląda i cofnął się w rozwoju.
– Co z Zosią? I z dzieckiem?Wiem, że to mało empatyczne, ale to ciekawe, że Nataniel przez prawie trzydzieści lat nie nauczył się czytać godziny na zegarku.
– Nie wiem. Operują. Już od… – Spojrzał na duży zegar wiszący nad drzwiami, ale nie potrafił skupić oszalałego umysłu na jego wskazówkach. – Boże, nie wiem. Zaczęli o siódmej trzydzieści. Która jest teraz?
– Siedem po pierwszej.
Operacja na serduszku ociupiny wielkości dłoni to nie takie szast-prast.Słownictwo jakże adekwatne do sytuacji.
– (…) Usiądźcie, przyniosę kawę i coś na ząb, bo ty, Nataniel, wyglądasz, jakbyś nie jadł i nie spał od czasu, gdy widzieliśmy się po raz ostatni, a ty, Magda, jesteś bledsza od szpitalnego prześcieradła.Czy grupa osób może sobie tak po prostu wparować na oddział, urządzać piknik na podłodze oraz wepchnąć nieodpowiedzialnego mężczyznę do schowka na miotły, żeby się trochę przespał? Jakie to opkowe.
(…)
– Czy Nataniel nie ma problemów z sercem? – usłyszała szept dziewczyny. – On się ledwo trzyma. Może poprosić o leki uspokajające? Znalazłybyśmy jakiś cichy kąt, w którym zasnąłby na godzinę chociaż?
Przed chwilą uśpiła Nataniela. Nie na zawsze, oczywiście! Najpierw wcisnęła w niego snickersa, chociaż rzeczywiście każdy kęs stawał mężczyźnie w gardle, potem napoiła go gorącą czekoladą z dużą domieszką mleka, na koniec zmusiła, by usiadł. Opadł na krzesło (…) westchnął tylko i przymknął powieki.A może to jednak śpiączka cukrzycowa? Ale byłby zwrot akcji!
Na koniec Natalia wciska mu w uszy słuchawki z uspokajającą muzyką, a Magda jest pod wrażeniem jej umiejętności.
– Naprawdę fajna z ciebie dziewczyna. Taka… dobra. Po prostu dobra.Patrzcie, jaki moment grozy; moment, który zadecyduje, czy Natalia jest szlachetną bohaterką.
Natalia uśmiechnęła się lekko.
– Nauczyła mnie tego mama – odparła. – Powtarzała: (...)
– Nie pragniesz nauczyć tej dobroci swoich dzieci?
– Przecież ich nie mam. – Natalia posłała jej zaskoczone spojrzenie.
– Ale chyba chcesz mieć?
– Bardzo…Uff, załatwione! Tylko czemu nadal ich nie ma!?
– Ile ty masz właściwie lat?No właśnie, Natalio, taka stara i bez dzieci, skandal! Masz chociaż jakąś dobrą wymówkę?
– Dwadzieścia pięć.
– I nie myślałaś o założeniu rodziny?
– Ja… nie miałam jeszcze chłopaka. – Zdobyła się na odwagę. – Przez moje plecy – wskazała za siebie.No i Natalia przez pół strony opowiada, jak brzydkie są jej powyginane plecy. W środku monologu zauważa zegar, a że ona akurat umie rozpoznawać wskazówki, orientuje się, że zaraz spóźni się na spotkanie w innym szpitalu.
ROZDZIAŁ XXII: TRUP ALKOHOLIK
– Pacjentka jest w stanie krytycznym – przywitały ją słowa lekarza, gdy tylko przekroczyła próg gabinetu i przedstawiła się. – Cieszę się, że pani zdążyła.Nie wiem, jak to rozumieć. Czy Natalia została umówiona na tak późną godzinę, że nie wiadomo było, czy pacjentka przeżyje do tego czasu, czy rzeczywiście zasiedziała się z Natanielem kilka godzin?
Istota, która leżała samotnie w małym, ciemnym pokoju bez okien, oświetlonym zaledwie jarzeniówką nad łóżkiem, wyglądała niczym szkielet obciągnięty pergaminową, pożółkłą skórą.Niedofinansowane te szpitale, nie mają nawet okien. Czy rzeczywiście są takie pokoje? Jeszcze ta jarzeniówka jak z horroru albo pokoju tortur.
Natalia postanawia nieco nagiąć rzeczywistość:
– Dzień dobry – wyszeptała Natalia, gdy była już w stanie wydobyć głos, i podeszła na palcach do łóżka. – Jestem pani synową – skłamała, bo tak właśnie przedstawiła się lekarzowi.A pacjentka na to rzeczowo:
– Po co tu przyszłaś? Ja umieram.No właśnie, jest przecież zajęta. Nie widać?
Tu następuje bardzo dziwny i okropnie rozwleczony dwustronicowy fragment. Krystyna, matka Damiana jest zrezygnowana, bo nikt nie zrobi przeszczepu pacjentce, której wątroba została "zniszczona wódą"; wzdycha, oglądając zdjęcia Ali, bo ta jest idealna; rozpacza, że gdyby Damian się taki piękny urodził, to jej życie potoczyłoby się inaczej. Na koniec prosi o przebaczenie i obie płaczą. Natalia opuszcza szpital i przytula brzozę, myśląc, jak to się rzuci na Damiana, "błagając, by ją przytulił".
Nie rozumiem tego wątku i dlaczego Natalia w tajemnicy spotyka się z matką Damiana. Dobry pisarz miałby jakiś powód, by to przedstawić albo zrobiłby to w ciekawy sposób; średni zamiast tego napisałby scenę katharsis z Damianem i jego matką, korzystając z łatwych zagrywek fabularnych, które mogłyby z powodzeniem zadziałać.
*
Wracamy do operacji Zosi. Telefon Natalii z hipnotyczną muzyką usypiającą rozładowuje się.Łagodna muzyka urwała się, bateria w telefonie padła, Nataniel poderwał gwałtownie głowę i rozejrzał się półprzytomnie po korytarzu.W czasie tego rozglądania zauważa Magdę i od razu zarzuca jej brak zaangażowania.
– Wydawało mi się, że to sen, a tu proszę, moja siostra marnotrawna wraca na łono rodziny. Witamy… witamy…Rozmowa schodzi na Natalię i Damiana, którzy nadal nie są ze sobą, mimo że całe uniwersum próbuje ich wyswatać, aż Natalia pojawia się ponownie w korytarzu. A jak Natalia pyta o Zosię, to akurat otwierają się drzwi i wychodzi ordynator.
– Proszę, braciszku, spuść na moje wredne zachowanie zasłonę milczenia. Obiecuję, że to się nie powtórzy.
– Operacja się powiodła. Dziecko na razie jest bezpieczne. Pacjentka czuje się dobrze. Odpoczywa na sali pooperacyjnej. Może pan do niej zajrzeć, ale na minutkę, nie więcej.Ciekawe, że operacja właśnie się zakończyła, a Zosia już jest przytomna i odpoczywająca. Nie mieli anestezjologów? Może – inaczej niż w Lublinie – została im wódka, w końcu Warszawa jest bogata i nowoczesna, to ich stać na dostawy.
Była bardzo dzielna. Ma pan wspaniałą żonę.Jakby dziecku coś było, to wyszłaby na mniej wspaniałą.
Wszedł do cichego, niewielkiego pokoju (…). Uniosła powieki.Gdyby nie Nataniel, nikt by jej nie powiedział. Nawet tego, że sama przeżyła.
– Dziecko? – wyszeptała.
– Wszystko dobrze, kochana moja. Żyje. Oboje żyjecie.
ROZDZIAŁ XXIII: SIERGIEJA PRZEMIANA Z GROŹNEGO BANDYTY W LEŚNEGO DZIADKA-GWAŁCICIELA
Teleportujemy się z powrotem do Lipcówki. Siergiej wchodzi do dworku, gdzie wita go Damian.
– Ja też się cieszę, że cię widzę. Co słychać? Wszyscy zdrowi?No właśnie, czemu się nie cieszy? Do tej pory mieli dwie interakcje i w obu się pobili. Niby wieczorem zaprzyjaźnili się w trakcie męskiej rozmowy przepełnionej żartami o kobietach, ale większość czasu po pogodzeniu się spędził na klepaniu się z Natanielem po ramionach.
(…)
– Oprócz tego, że nienarodzone dziecko Domoradzkich ma wadę serca, dzisiaj operowaną, a oni oboje odchodzą od zmysłów ze strachu o to maleństwo, tak, cisza, spokój, nic się nie dzieje – rzucił chłopak ze złością. I właściwie nie wiedział, dlaczego jest tak wściekły na Sodarowa, zamiast cieszyć się, że ten wrócił.
Siergiej mówi, że zatrzyma się na jakiś czas w Marcinkach.
– Ranczo jest w dobrych rękach, wiem, że Mateusz z Marianną radzą sobie znakomicie. Zresztą po sezonie nie ma tyle roboty.Coś czuję, że to wszystko chytry plan Marianny i Mateusza, którzy bardzo chcą przejąć ośrodek Siergieja, a potem ukręcą tam Disneyland na miarę polskich możliwości.
Powiedzmy, że potrzebuję psychoterapii. Jadwiga jest najlepszym psychologiem, jakiego znam, lubię to miejsce, lubię, jak się o mnie troszczy, czemu więc miałbym się tułać po obcych?Bo Jadwinia specjalizuje się w problemach dzieci i trudnej młodzieży, nie trudnych osobach 50+? Już sama nie wiem, czy to taki żart, czy bohaterowie rzeczywiście rozumieją terapię poprzez rozmowę z Jadwigą o rodzinie i robieniu sobie rumianych dzieci, bo będzie o tym jeszcze kilka razy.
Damian na to, że jak Siergiej ma zostać, to on zabiera Alę pod pachę i spada mieszkać gdzie indziej.
Damian zgrzytnął zębami, bezsilny i wściekły, po czym wpadł do domu i zatrzasnął za sobą z całej siły drzwi.A następnie biegnie do ogrodu, gdzie Jadwiga zbiera śliwki.
– Wrócił Sodarow – rzucił. Złość powróciła. Jadwiga nie musiała się jej domyślać. Brzmiała w każdym następnym słowie: – Zamierza się tutaj zatrzymać. Na psychoterapię, tak to sobie umyślił, ja jednak sądzę, że przywykł do bezpłatnej obsługi, a że Magda odeszła, będzie szukał innej naiwnej.Ohoho, jaki żarcik. Jadwiga poucza Damiana, że wszystkim trzeba pomagać, bo tak, a jak są niewdzięczni, to jest to próba charakteru:
– Masz na myśli mnie?
– Przepraszam. Źle to zabrzmiało.
– Wytrzymasz i ten dopust boży, prawda? Uznaj go za ćwiczenie charakteru. Postaram się szybko Siergieja wyterapiować do Sennej.No właśnie. Mam nadzieję, że „wyterapiowanie” oznacza polecenie jakiegoś lokalnego profesjonalisty, a nie krótką rozmowę z machaniem wielką drewnianą łyżką, podczas której jeszcze raz go pouczy, że to że miał zły kontakt z rodzicami, nie oznacza, że nie potrzebuje potomstwa do wyleczenia swoich problemów.
Damianowi się to nie podoba.
„Jesteś zazdrosny” – odezwało się sumienie, nieproszone. „Ten facet to kawał przystojniaka”.Ale rozmyślania o pięknym Sodarowie nie trwają długo, bo nadjeżdża samochód z Natanielem i Magdą. Dzieci przybiegają z krzykiem i tulą się do Nataniela, nawet Ala, pośród ochów i achów, jak to zrobiło się pięknie i rodzinnie.
– Super jest ten mój brat, no nie? – odezwała się półgłosem Magda, która również z nimi przyjechała. – Aż żałuję, że brat. I że zajęty. – Puściła do dziewczyny oczko, po czym ruszyła za Natanielem. I stanęła jak wryta.Znowu żarty z romansów i kazirodztwa.
Parę schodków wyżej, oparty o kolumienkę ganku stał Siergiej Sodarow i wbijał w nią zimne, wilcze spojrzenie.A tu Siergiej jest zazdrosny o brata Magdy, jakby nie było innych tematów.
Magda, oburzona, odwraca się na pięcie.
– Twoja psychoterapia wybiera się z powrotem do Warszawy. Może pojedziesz z nią?
Jeśli myślał, że Siergiej wkurzy się i odejdzie, jak raz już to zrobił, był w błędzie. On odpowiedział takim samym złośliwym uśmiechem, po czym zastąpił drogę wchodzącej na ganek Natalii, a gdy dziewczyna spojrzała nań spłoszona, odezwał się niskim, gardłowym głosem, który na przedstawicielki płci pięknej działał niemal hipnotyzująco:
– Witaj w domu, Natalio droga, organizuję dzisiaj ognisko. W sadzie, o dwudziestej pierwszej. Będą domownicy i przyjaciele. Mam nadzieję, że się przyłączysz.Wprosił się do Jadwigi parę minut temu i już urządza ognisko jak u siebie.
Dziewczyna uniosła brwi i wyjąkała:Chyba możemy uznać pomysł Siergieja z terapią za chwilowy kaprys?
– Pewnie!
A gdy dodał: „Ślicznie wyglądasz w tej rdzawej bluzeczce, podkreśla złoto oczu”, spłoniła się, podziękowała zduszonym głosem i umknęła do środka.
– Tani podryw – wycedził Damian.
– Ale skuteczny, dzieciaku – zaśmiał się cicho Sodarow. – Może Natalia będzie lepszą psychoterapią niż Magda?
Natalia była pełnoletnia i jeśli nawiąże romans z Sodarowem, jemu, Damianowi, pozostanie jedynie się temu przyglądać.Z kamerą wśród zwierząt. Nie podoba mi się, że w serii mazurskiej jest hierarchia stadna: osobniki alfa (Siergiej, Nataniel; Marta, Magda) oraz beta (Mateusz, Damian; Marianna, Natalia), przy czym awans społeczny przez małżeństwo jest możliwy, ale by do tego doszło, osobnik alfa musi wyciągnąć rękę do bety, bo np. kobiet klasy A jest za mało. Dzięki temu Zosia miała szczęście pojawić się we właściwym miejscu i czasie na korzystny dla siebie mezalians, a teraz Natalia prawie dostąpiła zaszczytu zostania panią Sodarow. Pozostałe bety mogą się pieklić jak tu, ale nie mają prawa odebrać możliwości awansu innej jednostce. Żeby jeszcze ta hierarchia stadna miała sens, ale ja po lekturze nie umiem powiedzieć, czemu Mateusz jest w jednej kategorii, a Nataniel w innej.
Będę jechał. Magda zostaje z wami czy wraca ze mną? Ktoś wie, gdzie się podziała?
– Natknęła się na Siergieja i wróciła do samochodu – odpowiedziała szybko Natalia. – Nie chcą ze sobą rozmawiać. Nic już od siebie nie chcą…– Jedno głupie, drugie głupsze – mruknął Nataniel.
Nagle uważa Magdę za durną, mimo że był świadkiem poprzedniej sceny, chyba.
– Wybrałeś? Nie masz zamiaru jej odzyskać?– Kto ci powiedział, że nie mam?– Gdybyś miał, nie tkwiłbyś teraz jak kołek tutaj, na pustym tarasie, tylko próbowałbyś z Magdą porozmawiać, zatrzymać ją. Liczysz na to, że wróci skruszona i będzie błagać, byś przyjął ją z powrotem? Na twoich warunkach? – Nataniela dużo kosztował spokój, z jakim mówił te słowa.Najchętniej chwyciłby Sodarowa za przód koszuli, sprał po pysku i odesłał do Magdy.
Ja się niby nabijam cały czas, ale nie mogę wyjść z podziwu, jak pewne rzeczy w przypadku Nataniela są konsekwentnie pisane. Że dostaje wścieklizny, ile razy Zosia nie jest pod ręką, by się wyładował seksualnie; albo te niezręczności językowe, które można interpretować, że on i Magda by już dawno nawiązali romans, gdyby nie pokrewieństwo. Robi się tego podejrzanie dużo.
Aha, czyli Nataniel zdaje sobie sprawę, że to beznadziejna partia, ale i tak mają się zejść. Chodzi mu tylko o to, żeby Siergiej został w rodzinie i trzymał jego chabety. Dlatego postanawia interweniować:Jadąc do Marcinków, niewiele rozmawiali, ale wiedział jedno: Magda nadal kocha tego drania. Za co? – pozostawało dla reszty ludzkości zagadką, ale kocha.
Kulturalny Natanielek z dobrej mieszczańskiej rodziny tonem specjalisty od związków namawia kumpla, by:– Na twoim miejscu poprosiłbym siebie o kluczyki do tegoż samochodu, wsiadł po stronie kierowcy, blokując drzwi, żeby Magda nie mogła uciec, wywiózłbym ją do lasu, tam wziął, nawet siłą, jeśli na początku by się broniła, a potem, gdy oboje znajdziecie się w stanie najwyższego uniesienia, obiecałbym jej wszystko, o czym marzy.
1. uprowadził jego siostrę samochodem, zabezpieczywszy się na wypadek, gdyby chciała uciec;
2. wywiózł ją do lasu, by pozbyć się świadków;
3. tam ją zgwałcił;
4. i zapłodnił lub zagroził zapłodnieniem w przyszłości.
Wtedy Madzia do ciebie wróci! Ze wstydu przy jej tradycyjnej wiejskiej mentalności czy sterroryzowana – wszystko jedno! Można ewentualnie jej wytatuować akt własności w razie ewentualnych wątów, ale pierścionek powinien wystarczyć.
Najgorsze jest to, że gdy zestawić ze sobą Siergieja i Nataniela, to mimo że Siergiej jest dużo toksyczniejszy, to można było odnieść wrażenie, że nieświadomie i parę razy zdał sobie z tego sprawę, a potem zachowywał lepiej; po Natanielu wszystko spływa jak po kaczce, ważne jest tylko JA, JA, JA, NATANIEL. Dlatego tu gdy Siergiej zaczyna coś się zmieniać na lepsze, po czym postanawia zrealizować rady Nataniela (tak!), jest to wyjątkowo niesmaczne…
Ale to ja. Ty rób, jak chcesz…Ale to ja, Nataniel, znowu tak myślę o własnej siostrze.
Nie wiadomo, czy trauma molestowanej Natalii doszła do uszu Nataniela (przez Siergieja od Jadwini), ale to kolejny dowód na to, że kobiet się nie słucha, a konflikty rozwiązuje się przemocą i wpychaniem. Jak z pewnością zauważyliście, nie przepadam za Natalią i cały czas mam wrażenie, że coś kombinuje, głównie przez te fragmenty z ostentacyjnym cierpieniem, które wycinam, niemniej z biegiem książki coraz bardziej mi jej szkoda. W tym tomie dostanie najgorszy happy end w dziejach serii mazurskiej, a przez cały czas jest traktowana protekcjonalnie i lekceważąco przez innych. To że sama siebie stawia w pozycji wiecznego dziecka nie pomaga, bo ten wątek aż prosi się o jej przemianę! Stracony potencjał, mimo że sytuacja jest całkiem życiowa.
A potem, gdy Sodarow zniknął im z oczu, mrugnął do oniemiałej Natalii i rzucił z łobuzerskim błyskiem w oku:
– Tak się to robi, moja droga.
Jeżeli Natalia nie jest mitomanką, jeszcze przed wakacjami molestował ją szef, więc przez przeciwstawienie się straciła środki do życia; potem wielokrotnie lekarz w szpitalu, gdy była zbyt słaba po operacji, by cokolwiek zrobić; tutaj potężny jak dziki tapir Siergiej rzuca dwuznaczne propozycje; na koniec panicz Domoradzki mruga po paskudnym tekście o wywożeniu do lasu. Dla grozy brzmi to wszystko jak ćwiczone w praktyce, bo facet jest kuternogą, więc auto w celu porwania daje mu przewagę. Tak żeby wiedziała, że jak jakiś facet będzie ją chciał, to wciągnie do samochodu i zgwałci. Tak to się po prostu w tym uniwersum robi! Gwałt czyha na każdym rogu, więc najlepiej zamknąć oczy i wyobrażać sobie, że to twój wyśniony Romeo, a może nie będzie tak źle. Jak się jest dobrą bohaterką jak Marianna, nawet można dostać prezent w postaci dzidziusia.
Czy Natalia w obliczu twardych faktów nie powinna uznać, że doktor Kalinowski to miłość jej życia? Odważny i męski niczym Siergiej i Nataniel, a nie jakiś tam frajer Mateusz, którego romantyzm nie dał mu Marty, tylko obywatelkę drugiej kategorii… "Doktor Kalinowski wszedł do pokoju i jednym ruchem zdarł z Natalii sukienkę. Poczuła jak tam, w dole, nigdy nie była kochana przez mężczyznę", czekam na fanfik z pięknymi wzorcami dla młodzieży!
– Co ty tu robisz?! Wynocha! – przywitały Siergieja pełne złości słowa Magdy, gdy tylko otworzył drzwi auta i usiadł za kierownicą.Tak, Siergiej postanowił natychmiast wdrożyć plan Nataniela w życie. Prawie nic tam nie wycinałam, liczba postaci i miejsce zmienia się z linijki na linijkę – widać, że zbliża się
To teraz mój samochód. Pożyczyłem od Nataniela – mruknął i przekręcił kluczyk.Zastanawiam się, co robiła w samochodzie Magda (Bez kluczyków? Weszła przez okno?), skoro nie była za kierownicą. Siergiej zepchnął ją czarująco męskim ruchem na fotel pasażera przy wsiadaniu?
Magda chwyciła za klamkę, szczęknęła blokada i samochód ruszył z piskiem opon.
– Wypuść mnie, bydlaku! – krzyknęła, ale on nie zamierzał.
Czytelnicy, zapnijcie pasy, bo będzie dużo o częściach ciała. Kto ma słabe nerwy, niech przeskoczy do obrazka ze strusiem. Nie chcę się powtarzać, ale za każdym razem dziwię się, że można pisać sceny miłosne tak dalekie od naturalizmu, a jednak niesamowicie wulgarne i nieprzyjemne…
Bliskość ukochanej kobiety wzbudziła w nim tak wściekłe pożądanie, że poczuł je jak rozpaloną żagiew wbitą w podbrzusze.Ciekawe, jak sobie radził przez ostatnie miesiące. Może Damian go nauczył?
Wjechał na leśny trakt, po czym skręcił między drzewa, wiedząc, że niedaleko stąd jest niewielka, zaciszna polanka.
Siergiej romantycznie jeździ samochodem po bagnach, martwych korzeniach i niewidocznych pod runem ostrych głazach. Mam nadzieję, że to terenówka.
Zatrzymał się na jej skraju, wyłączył silnik, obszedł samochód i otworzył drzwi po stronie pasażera. Bez słowa chwycił Magdę za rękę i pociągnął na zewnątrz.
Wbił ją plecami w bok auta i zaczął całować z rozpacząWcale nie chcę być wobec ciebie brutalny, Madziu, ale widzisz, sama mnie do tego zmusiłaś.
Na początku próbowała się bronić, wyrywać, odpychać jego głodne usta i ręce, ale Sodarow zbyt dobrze znał swoją Madzię, Madziulkę, Magdusię i zbyt często tak właśnie się z nią godził, by wiedzieć, że ona może krzyczeć sobie: „Nie, nie, nie”, ale jej ciało wręcz błaga o więcej.
„Zbyt często tak się z nią godził”... Książka uparcie stara się nam przekazać, że przemoc i gwałt to sposób na wszelką niezgodę, a ja nadal nie mogę w to uwierzyć. Albo ktoś tutaj nie zrozumiał słowa „gody”?
Jakoś na początku książki nie była szczęśliwa, gdy wypominała mu te wszystkie gwałty, więc Siergiej nagina rzeczywistość do własnej wizji. Ale to nieważne, bo maca Magdę, a ta oczywiście nagle zmienia zdanie. NAGLE WSZYSTKO CACY.
Wziął ją na ręce, przeniósł na przód samochodu, położył na masce. Ściągnął dżinsy z jej długich, szczupłych nóg. Rozłożyła je szeroko, zapraszająco, szepcząc, by wziął ją teraz, mocno…Przynajmniej ściągnęli spodnie. Jeszcze zobaczycie, w porównaniu do reszty to będzie szczyt wyrafinowanej sztuki miłosnej.
Nie musiała długo prosić. Wbił się w jej miękką, gorącą wilgoć głęboko, aż po jądra.Możemy zasmarować bingo. A że tym razem opis seksu jest wyjątkowo szczegółowy, robi się bardzo dziwnie:
Wysunął się i powtórzył mocne pchnięcie. Niemal zapłakała z rozkoszy. Przyspieszył, wiedząc, że oboje są siebie zbyt stęsknieni, by bawić się w dłuższą grę wstępną.Przepis na seks:
– Teraz, mój kochany, najdroższy, teraz! – wydyszała, gdy słodki ból stał się nie do zniesienia.
Wziął ją ostatnim, silnym, głębokim suwem i jęknął przeciągle, szarpany spazmami ekstazy. Ona podrzucała przez chwilę biodrami, podświadomie czerpiąc z hojnych strug jeszcze więcej, po czym opadła bez sił na maskę auta.
1. Ściągnięcie spodni
2. Wbicie bolca
3. Wysuw
4. Pchnięcie
5. Wysuw
6. Kobieta jęczy i prosi: „teraz!”
7. Wsuw
8. Wytrysk
9. Kobieta osiąga orgazm???
10. Para wyczerpana niesamowitym wysiłkiem pada na ziemię w strugach płynów z różnych otworów ciała
Przyciągnęła jego kochaną głowę, wsunęła język między jego wargi i całowała długo,
głęboko, z rozkoszą tak wielką, aż trudno było w nią uwierzyć. A gdy poczuła, że jego męskość znów ją wypełnia, szepnęła:
– Weź mnie raz jeszcze, bo nie wytrzymam, a potem… wracajmy do domu.
I nie musiała dodawać, o którym domu myśli.
11. Powtórka od punktu nr 2 po minucie przerwy
Tymczasem w Warszawie współpracownicy zapewne dalej rozglądają się ze zdziwieniem, bo Magda zniknęła z biura, a jej nowy chłopak zaniepokojony zniknięciem zgłasza je właśnie na policję. Co tam, Warszawę zawsze można olać, bo to w serii taki wczesny Berlin Zachodni.
Zdziwiłabym się też, jacy żwawi są ci wszyscy mężczyźni w opku, ale to musi być viagra.
![]() |
| Struś chowa głowę w piasek, żeby nie oglądać brzydkiego gwałtu |
Podsumujmy rozdział…
Siergiej: postanowiłem iść na terapię i uspokoić się, by odzyskać Magdę
Nataniel: nie lepiej porwać, zgwałcić, zapłodnić?
Siergiej: ano fakt
ROZDZIAŁ XXIV: I PO GWAŁCIE W AUCIE BĘDĘ W DŻINSACH BRAŁ CIĘ
Jeden rzut oka na tę dwójkę, gdy weszli do tłocznej kuchni w Marcinkach, na lekko zarumienioną twarz i błyszczące oczy Magdy, na pełen satysfakcji uśmiech Siergieja, wystarczył, by wszyscy odetchnęli.…rzut oka na podarte i umorusane ubrania, na białe plamy na dżinsach…
[Siergiej] podszedł do Nataniela i ze słowami: „Dzięki za radę”, klepnął go w plecy tak silnie, aż ten stęknął głucho.
– Ty na pewno mi dziękujesz czy chcesz się bić? – rzucił mężczyzna.
– Znasz mnie. Dwa w jednym. Za mniej niż rok pewnie zostanę ojcem i wtedy rzeczywiście ci wtłukę.
I już taki pewny, że Magdę zapłodnił. A Magda może być już zapłodniona przez jakiegoś pana z Warszawy, który niczego nie podejrzewa, tylko nie chciała się Natalii przyznać.
Podszedł do plecaka, który cisnął w kącie, wyjął coś z wewnętrznej kieszeni, po czym – odprowadzany spojrzeniami nic nierozumiejących przyjaciół i ukochanej kobiety – wypadł niemal biegiem przed dom, narwał wiecheć marcinków, od których dwór wziął swą nazwę, i wrócił.
Już dawno zrozumieliśmy, że Siergiej jest fanem zrywania chwastów z cudzych ogrodów i zwracania ich właścicielom w ramach prezentu. Ale przyznacie, że mordowanie marcinków sprzed samego wejścia, które pewnie znajdowały się na wszystkich zdjęciach reklamujących dworek w internecie, to niezłe chamstwo.
Siergiej nagle dziadzieje i ogłasza, że chce ślubu, bla, bla, oświadczyny, płacze, ryki narzeczonej.
Brylantowe oczko szlifowane w kształt serca błysnęło na jej serdecznym palcu.
![]() |
| Co tam, że w opisie jest oczko, znając gust bohaterów i tak widzę to |
– Marzyłam o tym! Przez dwa lata marzyłam o słowach, które przed chwilą wypowiedziałeś!
Hitem dla mnie jest, że wszystkie książki mają moralizatorski wydźwięk, tylu bohaterów cierpiało z powodu zdrady, a teraz pozytywna bohaterka zaręcza się za plecami swojego nowego chłopaka – owszem, brzmiało to jak niezobowiązująca relacja przynajmniej ze strony Magdy, ale nie mamy wglądu w uczucia tego mężczyzny i może dostanie depresji jak Mateusz, którego pełne sukcesów życie zawodowe nie pozwalało utrzymać przy sobie kobiety, która by go nie zdradziła.
Siergiej wzruszył nonszalancko ramionami, chociaż tych, którzy go znali, nie nabrał na tę nonszalancję. Był równie głęboko wzruszony jak oni wszyscy, tylko – trzymając się roli zimnego macho – nie chciał tego okazać.
Siergiej jako maczo nie może się cieszyć podczas własnych oświadczyn. Ciężkie życie. Chyba dlatego nie umiem tak hejtować tego bohatera – mającego jakieś własne przemyślenia, próbującego się zmienić, ale koniec końców więźnia własnego wizerunku, od którego ludzie oczekują pewnych zachowań. A ile razy ktoś wspomina Martę, robi mi się niedobrze.
– Najwyższy, Magduś, czas, by cię zaobrączkować – odrzekł, wciąż trzymając ją w ramionach. – Wróble mi bowiem doniosły, że kogoś sobie w tej Warszawce…
– Zamknąłbyś się, Sodarow – wpadł mu w słowo Nataniel – pocałował narzeczoną i nigdy już do tematu nie wracał. Przynajmniej ja tak bym postąpił na twoim miejscu. – Puścił doń oko.
Tych przejęzyczeń z całowaniem siostry jest tam naprawdę za dużo. Ja mam dwie teorie:
A) Podświadomość Michalak uważa, że Nataniel już dawno przespałby się z Magdą, gdyby nie więzy krwi;
B) Autorka dotąd nie pisała relacji żadnego rodzeństwa, a że wszyscy u niej idą do łóżka ze wszystkimi – plus nie ma dobrego wyczucia językowego – używa swojego stałego schematu dialogowego.
Wreszcie cała trójka wsiadła do samochodu i żegnana okrzykami dzieci, zniknęła w mroku nocy.
Tutaj się zastanawiam, po co w ogóle przyjechali. Ile czasu spędził Nataniel z dziewczynkami? W sumie pokazał się ludziom na dwadzieścia minut i już jedzie z powrotem.
Zapada cisza, Natalia i Damian zostają przed dworem sami i zaczynają rozmawiać.
– Co za dzień… – odezwała się półgłosem dziewczyna. – Co za piękny, wspaniały dzień… Operacja się powiodła, Zosia będzie miała upragnione maleństwo, a z tego, co widzę, Madzia również. Czyż można być bardziej szczęśliwym?
Nie odpowiedział. Jego szczęście jakoś omijało. Ten cudny dzień, jak to powiedziała Natalia, nic w jego samotnym, pustym życiu nie zmienił
Tylko czego on oczekiwał, że jest rozczarowany? Też chce dostać pierścionek z serduszkiem od Siergieja?
Natalia tymczasem zbiera się w sobie, żeby przyznać się przed Damianem, że spotkała się z jego matką.
Wreszcie Natalia, zebrawszy resztki odwagi, odezwała się powtórnie:
– Przejdziemy się do sadu? Noc jest taka piękna i cicha… Chciałabym się nacieszyć jeszcze chwilę tym spokojem…
Para chodzi sobie po ciemnej trawie i przez pół strony czytamy, jaki księżyc jest srebrzysty, żeby było nastrojowo.
– Napisałam do Czerwonego Krzyża prośbę o odnalezienie twojej mamy. Znaleźli ją – wyrzuciła z siebie jednym tchem.
Twarz młodego mężczyzny stężała w wyrazie niedowierzania. I szoku.
(…)
To stało się błyskawicznie.
Jeszcze chwilę wcześniej on był dwa kroki od niej, teraz wbijał palce w jej ramię tak silnie, aż zagryzła wargi, tłumiąc jęk. Potrząsnął nią, jakby chciał wynicować duszę dziewczyny. W oczach płonęła furia.
Ha, myśleliście, że romans! Ale nie, po kolei. Najpierw przemoc, potem seks. Po bożemu.
– Jak śmiałaś?! Jak mogłaś?! – ryknął. – Nie życzyłem sobie tego! Zaufałem ci, a ty…?! Będziesz knuła teraz razem z nią?! Jak odebrać mi Alę?! Bo tylko tego jeszcze mi nie odebrała?!
Puścił ją z odrazą. Na twarzy miał wypisane bezgraniczne rozczarowanie i ból. Jeśli ktoś mógł go zranić tak bardzo jak matka przed laty, dziś zrobiła to Natalia.
(…)
– Dlaczego? – rzucił łamiącym się głosem.
Powoli uniosła oczy. Znała odpowiedź, ale czy on chciał ją poznać? I nagle… poczuła, że musi to zrobić.
Damian jest wściekły, Natalia nie wie, jak się wytłumaczyć, a więc reaguje tak, jak wydało jej się stosowne:
Chwyciła jego twarz w dłonie tak gwałtownie, jak on przed chwilą chwycił ją, i wpiła się ustami w jego usta. (…) I całowała go dotąd, aż… poddał się. Objął ją ramieniem, drugim przytrzymał głowę i teraz on taranował wargami i językiem jej usta.
Damian, który dopiero co był rozczarowany, że nikt mu się nie oświadczył, w końcu odpowiada na subtelne zaloty. A że ta para jest dla odmiany młoda i nieporadna, seks będzie jeszcze bardziej kuriozalny niż ten w aucie.
On wdzierał się do środka niczym spragniony wędrowiec, który w końcu odnalazł źródło.
Nie, nie, to dalej pocałunek.
Napierał na nią, ocierał się męskością o jej uda i odrywając się nad chwilę od jej ust, błagał spojrzeniem o więcej.
Pociągnęła go na trawę, to nic, że wilgotną od wieczornej rosy, rozwarła uda, niepewna, co dalej ma robić. Przecież to jej pierwszy raz! Oboje byli w dżinsach, czy ma teraz zacząć je zdejmować?!
Krążył kiedyś po internecie taki wycinek z „Bravo”, szło to mniej więcej tak: „Czy można zajść w ciążę przez seks przez spodnie?”. A tutaj, w dorosłej powieści, bohaterów najwyraźniej nurtują podobne kwestie. Nawet nie wiem, co wyciąć, wszystko jest dziwne:
Ale on… nie potrzebował niczego więcej, niż już mu ofiarowała. Położył się na niej, całkiem ubrany, wsparł na łokciach tak, by patrzeć prosto w jej szeroko rozwarte, błyszczące źrenice, i przylgnął lędźwiami do jej bioder. Poruszył się silnym, długim suwem. I jeszcze raz, i następny.
Cały czas zaglądając na dno jej duszy, brał ją tak, jak teraz było mu wolno: szybkimi potarciami, które musiały mu wystarczyć. I wystarczyły. Pragnął jej tak długo, marzył o niej tak mocno, że… eksplodował nagle z przeciągłym jękiem. Pochylił głowę i całował wilgotne usta dziewczyny w rytm rozkosznego pulsowania… Gdy ustało, opadł na nią zupełnie bez sił.
Nagle (…) wsunął dłoń między jej uda. (…) Nie śmiał zagłębiać się w jej kobiecość, jeszcze nie!, pieścił ją przez spodnie
Przez spodnie zabawa jest najlepsza! Ale Damian, o dziwo, w końcu postanawia odpiąć guzik.
Sama zawstydzona i niepewna, ujęła delikatnie jego nadgarstek i pchnęła lekko, by wiedział, że pragnie jego dotyku. TAM. Zagłębił jeden palec w wilgotną, gorącą kobiecość, wsunął go głębiej i znów zajrzał pytająco w źrenice dziewczyny. (…) Ogień drzemiący w jej biednym, wygiętym w „S” ciele, wystrzelił nagle płomieniem tak silnym, że w jednej chwili spalił wszelki wstyd, pozbawił ją kontroli.
Tam tak jest, poważnie. Najpierw „TAM” wielkimi literami, a potem okazuje się, że pogięte plecy są w całej scenie najważniejsze.
Dalej trochę pocierania i orgazm.
Dwie łzy potoczyły się spod zaciśniętych powiek. Pochylił się i scałował je niemal z czcią. Dziewczyna nagle rozluźniła uda i opadła na trawę, drżąc na całym ciele… Położył się na boku i delikatnie gładził ją po włosach dotąd, aż uspokoiła się, znieruchomiała zaspokojona i senna.
Para rozmawia jeszcze chwilę, Natalia rozmyśla, rozmyśla, po czym wymyśla: mówi Damianowi, że go kocha. Damian ma obiekcje.
– Spójrz na mnie! – wyrzucił z trudem – To też kochasz?!
Podetknął jej pod oczy kikut zakończony dwoma zdeformowanymi palcami, a ona… pochyliła się i ucałowała go.
Natalia całuje kikut, Damian płacze, Natalia podciąga bluzkę, Damian całuje skoliozę. Potem szlochają, przytulają się, aż w końcu zapadają w sen, a na zakochaną i ufajdaną wydzielinami parę wpada zaniepokojona Jadwiga.
Jadwiga, która wyruszyła na poszukiwanie podopiecznych, znalazła dwa splecione ciała, śpiące pod baldachimem ze srebrnych gwiazd. Aż przytknęła dłoń do ust, żeby nie krzyczeć i nie płakać z radości. Damian… jej kochany, przetrącony przez ludzi i los Damian… I Natalia… dziewczyna o szczerozłotym sercu… razem! Wreszcie razem!
Wycofała się na palcach, po czym wróciła z ciepłym wełnianym pledem i otuliła nim śpiących z matczyną czułością.
Natalia to jeszcze, ale Damian ma chyba dużą plamę w kroku. Co tam, Jadwiga skacze z radości na widok zakochanych kalek.
Rano Natalia namawia Damiana na przebaczenie matce i na tym rozdział się kończy.
Czwarty tom i żadnej pary z dojrzałym pożyciem seksualnym. Gdyby nie infantylno-moralizatorski wydźwięk twórczości autorki, można by sądzić, że pisała ją nastolatka, która z „Bravo” nie otrzymała odpowiedzi.
Wszędzie stosunek kończy się na trzech ruchach, nikt się nie zabezpiecza, teraz ten seks przez dżinsy (nie było grubszego materiału?), a co najbardziej znamienne – miejsca publiczne! Jak się jest licealistą i nie ma własnego lokum, to możliwe, ale mówimy o ludziach w wieku około 25-50 lat. Relacje opisane są nie lepiej plus męskie dowcipkowanie na „te” tematy. Nawet to, że idealną różnicą wieku są dwa lata, by mężczyzna był ciut bardziej doświadczony (jak w relacji Marta-Siergiej, Oliwia-Nataniel, Zosia-Nataniel), wydaje się wzięte z nastoletniego myślenia. Jak się jest w wieku studenckim, to taka różnica wieku przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, a mimo to nie było jeszcze pary, gdzie kobieta była choćby o rok starsza. No, nie licząc Iwony i Nataniela, ale to chyba błąd autorki, która przedstawiła trzydziestolatkę jako "studentkę na wakacjach", a potem zmieniła koncepcję.
Za dwa tygodnie kończymy z czwartym tomem – i bardzo dobrze, bo piąty ma w sobie znacznie więcej sensacji!






Ranyboskie :D Tak jak poprzedni odcinek byl raczej spokojny i wspolczulam ci przedzierania sie przez potoki wodolejstwa, tak tutaj mialam na zmiane wtf i obrzydzenie. I gwaltowna ochote by wziac oczu kapiel! :D
OdpowiedzUsuńKąpiel to sobie zrobiłam nie tylko dla oczu, bo bohaterowie ciągle się od czegoś lepią, aż czuję się brudna.
UsuńZa to zakończenie za dwa tygodnie i domknięcie wszystkich wątków będzie się odbywało z wdziękiem słonia w składzie porcelany :)